Adres:

Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych
ul. Kopernika 36/40
00-924 Warszawa

« Powrót

2,5 razy więcej za pracę w niedzielę

Trwa debata na temat ustawy ograniczającej handel w niedzielę, którą przygotowała NSZZ Solidarność, a wspiera rząd Prawa i Sprawiedliwości. Zgodnie z jej założeniami zakaz ma objąć głównie galerie handlowe, sklepy wielkopowierzchniowe i sklepy sieci franczyzowych. Polacy należą do najbardziej zapracowanych społeczeństw w Europie i nic by się nie stało, gdyby sklepy były zamknięte w niedzielę.
Doświadczenia innych krajów nie wskazują też jednoznacznie, czy zakaz handlu w niedzielę negatywnie wpłynąłby na poziom zatrudnienia w branży. Pomysły Solidarności są jednak niespójne. Procedowana ustawa nie zakłada bowiem całkowitego zakazu handlu w niedzielę, lecz zakaz tylko w części placówek, szczególnie tych dużych. Tymczasem najgorsze warunki pracy i najniższe pensje są w małych sklepach osiedlowych, które rozpatrywany projekt zamierza wręcz wesprzeć. Do tych małych sklepów nie docierają ani związki zawodowe, ani kontrole państwowej inspekcji pracy.
Warto też pamiętać, że w niedzielę pracują setki tysięcy pracowników i ekipa rządząca nie interesuje się ich losem. Należy dyskutować o warunkach zatrudnienia wszystkich pracowników. W niedzielę muszą być otwarte szpitale i elektrownie, dostępne usługi publiczne. Tego dnia funkcjonuje transport miejski, samochodowy, kolej, latają samoloty i jeżdżą taksówki, otwarte są baseny, restauracje, kawiarnie, apteki, ogrody zoologiczne, kościoły, muzea, galerie, teatry, kina. Pracownicy wielu branż pracują tego dnia i trudno zrozumieć, dlaczego akurat wobec części sklepów ma obowiązywać surowy zakaz. W ten sposób setki tysięcy ludzi będzie pracować po to, aby pozostali mogli korzystać z oferowanych przez nich dóbr i usług.
Przy obecnym stanie prawnym zdecydowana większość pracowników wykonujących swoje obowiązki w niedzielę nie otrzymuje żadnych dodatkowych wynagrodzeń. Otrzymują wyższe płace tylko wtedy, gdy niedziela jest dla nich dodatkowym dniem pracy. Gdy jednak pracują 5 dni w tygodniu, niedziela jest traktowana tak samo jak każdy inny dzień pracy.
Niezależnie od tego czy projekt Solidarności ograniczający handel w niedzielę zostanie przyjęty, znacznie istotniejszą i odnoszącą się do większej liczby pracowników kwestią byłoby wprowadzenie wyższych stawek za pracę w tym dniu. Dlatego warto byłoby wprowadzić regulację, zgodnie z którą stawki za pracę w niedzielę wynosiłyby co najmniej 2,5-krotność wynagrodzenia w pozostałych dniach. To dość wysoka stawka, a zarazem nie zaporowa. Od początku przyszłego roku minimalna płaca godzinowa ma wynieść 13 zł brutto, co oznacza, że zgodnie z proponowanym rozwiązaniem minimalna stawka za pracę w niedzielę powinna być ustalona na poziomie 32,5 zł. Przy pracy etatowej byłaby to stawka 2,5 razy większa od tej płaconej w dniu powszednim. Jeżeli pracodawcy zależałoby, aby dana placówka handlowa była otwarta, musiałby on płacić pracownikom o wiele wyższe wynagrodzenia. Ci natomiast traciliby weekend, ale mieli dodatkową gratyfikację w postaci znacznie wyższego dochodu. Zgodnie z tym kierunkiem argumentacji pracownicy mają prawo do odpoczynku w niedzielę, a jeżeli podejmują pracę, to powinni otrzymywać o wiele wyższe wynagrodzenie niż za pracę w dni powszednie.
Zarazem warto byłoby wprowadzić klauzule dobrowolności, aby pracownicy handlu mogli odmówić pracy w niedzielę, a specjalny nadzór nad nią powinna sprawować Państwowa Inspekcja Pracy.
Przedstawiona propozycja to kompromis, który w praktyce mógłby okazać się korzystny tak dla pracowników, jak i pracodawców. Jednocześnie to lepsze i bardziej sprawiedliwe rozwiązanie niż zakaz handlu w części, dość arbitralnie wybranych, sklepów. Prezentowany projekt budzi też mniejsze kontrowersje społeczne i popiera go zdecydowana większość Polaków i Polek. Dlatego dobrze by było, gdyby temat wynagrodzenia za pracę w niedzielę stał się ważnym przedmiotem rozmów w Radzie Dialogu Społecznego.
Piotr Szumlewicz
Średnia (0 Głosy)
Średnia ocena to 0.0 gwiazdek z 5.