Na jednego przyszłego pracownika przypada prawie sto miejsc pracy. Największe zapotrzebowanie jest na wykończeniowców, a także wśród murarzy, zbrojarzy, cieśli, tynkarzy i dociepleniowców czy operatorów sprzętu. 



Polski rynek budowlany stoi przed wielką przepaścią. Wiele firm upada z powodu braku wypłacalności a przede wszystkim z powodu braku wykwalifikowanej siły roboczej. Brakuje prawie 150 tys. rąk do pracy. Jeśli porównamy liczbę pracujących w branży do liczby z 2012 roku, to mamy blisko 90 tys. mniej, a programy inwestycyjne są większe niż wtedy o mniej więcej 25–30%. 

Z Brakiem pracowników wiąże się także presja na wzrost wynagrodzeń. Firmy budowlane muszą być coraz bardziej konkurencyjne już nie tylko na swoim macierzystym rynku, ale również na rynku pracy. Średnie wynagrodzenie w branży budowlanej jest obecnie najwyższe od 1989 roku. Wzrosły również ceny materiałów budowlanych o 30%.

Problem większych firm budowlanych znajduje się również w podpisanych kontraktach. Wiele było ofertowanych ponad 2 lata temu, kiedy ceny robocizny, jak i materiałów budowlanych były o wiele niższe. Obecnie firmy muszą zapłacić więcej za materiały budowlane, takie jak stal, cement i za pracę, podczas gdy ceny kontraktowe są stałe. W związku z tym wiele firm zamiast zysków z robót budowlanych musi tworzyć rezerwy na straty, które stają się coraz bardziej realne.

Popyt na usługi budowlane utrzymuje się na niezmiennie wysokim poziomie, coraz więcej firm z branży spotyka się z ogromnymi problemami z płatnościami i rosnącymi kosztami, co przekłada się na wzrost zadłużenia.



[Fot: Pixabay.com]


Łukasz Mycka