Sytuacja w Polskiej Grupie Energetycznej Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna S.A. jest coraz bardziej napięta. Nasila się konflikt pomiędzy zarządem spółki a częścią związków zawodowych, a naszym zdaniem z powodów czysto politycznych. Ta sytuacja bezpośrednio wpływa na załamanie dialogu społecznego w zakładach grupy. Jak sytuację widzą przedstawiciele związków zawodowych, którzy dbają o dobro spółki a nie o bieżące korzyści polityczne?

O tych i innych nurtujących pracowników problemach spółek rozmawiamy z Adamem Olejnikiem Przewodniczącym Międzyzakładowego Związku Zawodowego "ODKRYWKA" i wiceprzewodniczącym OPZZ województwa łódzkiego oraz Bogumiłem Tyszkiewiczem przewodniczącym Niezależnego Związku Zawodowego Górników KWB Turów, przewodniczącym Federacji Związków Zawodowych Górnictwa Węgla Brunatnego oraz członkiem Rady OPZZ.

Rozmowę przeprowadziła Agnieszka Skruczaj ekspert OPZZ ds. dialogu społecznego.







Panie Przewodniczący, jak ocenia Pan dialog społeczny w Grupie Kapitałowej Polska Grupa Energetyczna S.A. i PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna S.A.?

Adam Olejnik: Jako związkowiec, dialog społeczny w grupie kapitałowej oceniam jako dobry. Prawdziwy związkowiec nigdy nie powie, że jest bardzo dobrze, ponieważ z punku widzenia pracowników zawsze może być lepiej.

Jednak pamiętam, jak przez 8 lat rządów poprzedniej władzy, jako strona pracowników musieliśmy wymuszać wszystkie podwyżki w zakładach pracy, nie tylko w kopalni i elektrowni, ale również w spółkach zależnych. Obecnie, od 2 lat rządzenia „dobrej zmiany” nie zdarzyło się nam wszczynać sporów zbiorowych. Zgodnie z formułą dialogu podpisywane są porozumienia płacowe, dzięki którym pracownicy regularnie otrzymują podwyżki. Podpisaliśmy również porozumienie o współpracy i dialogu w ramach spółek zależnych, których PGE jest właścicielem. Niestety w naszej grupie właścicielem kopalń, elektrowni i elektrociepłowni jest GiEK S.A., a spółek zależnych PGE, więc musimy prowadzić negocjacje równoległe. I obecnie udaje nam się to robić. Spotkania, w ramach dialogu prowadzonego z partnerami, odbywają się raz na kwartał. Podsumowujemy sytuację w Grupie Kapitałowej PGE S.A., a przede wszystkim w naszych oddziałach i spółkach zależnych. W spotkaniach oczywiście biorą udział wszystkie związki zawodowe. W Grupie Kapitałowej PGE S.A. i GiEK S.A. działają Społeczne Rady Konsultacyjne: Wydobycia, Wytwarzania oraz Porozumienie Związków Zawodowych „Miedza”, którego my jako MZZ „ODKRYWKA” jesteśmy członkami. Wszystkie związki łącznie z NSZZ „Solidarność” regularnie podpisują porozumienia płacowe czy porozumienia dotyczące gwarancji pracowniczej.

Panie Przewodniczący, czy zawierane są porozumienia z pracodawcami w związku z podwyżkami wynagrodzeń?

Bogumił Tyszkiewicz: Oczywiście. W tym roku zawarliśmy porozumienie dotyczące wskaźnika wzrostu przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w naszych oddziałach pomiędzy związkami zawodowymi w Kopalni Węgla Brunatnego Turów i w Elektrowni Turów, a także w Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów i w Elektrowni Bełchatów, a prezesem zarządu PGE Henrykiem Baranowskim. W pierwszym półroczu wskaźnik wynosił jedynie 2,5%. Natomiast za drugie półrocze wynegocjowaliśmy 5,5%, co w stosunku rocznym oznacza podwyżki na poziomie 4% we wszystkich naszych firmach.

Od 1 lipca trwały również przeszeregowania pracowników, a także wynegocjowaliśmy podwyżki dla pracowników w spółkach zależnych. Wiadomo, z punktu widzenia związków zawodowych, podwyżki zawsze będą nieadekwatne do tego jak sobie je wyobrażają pracownicy, jednak są one dość znaczące i wynoszą nie mniej niż 150 złotych do płacy zasadniczej w każdej spółce.

Panowie, czy tak jak opisuje to NSZZ „Solidarność” KWB Turów, pracodawcy szykanują związkowców lub utrudniają działalność związkową?

Adam Olejnik: Nie chciałbym krytykować innych związkowców działających w Grupie Kapitałowej, jednak te oskarżenia są dość śmieszne. Mamy prawo związkowe, które jasno mówi co wolno pracodawcy, a co związkom zawodowym. Mamy ustawę o związkach zawodowych. Zawiera ona szereg artykułów, z których nasz związek potrafi korzystać.

Bogumił Tyszkiewicz: My umiemy korzystać z naszych praw. Co niejednokrotnie udało nam się pokazać. Czy to w negocjacjach, czy w protestach ulicznych, czy protestach ogólnopolskich OPZZ w Warszawie, a także przy okazji strajków ostrzegawczych w spółkach zależnych PGE S.A.. Dlatego też szerzej nie chciałbym komentować słów przedstawicieli NSZZ „Solidarność” działających w KWB Turów, bo ja sytuację w Turowie widzę zgoła odmiennie. Nie wiem jak to skomentować, że działamy w jednym miejscu, a jakbyśmy mówili o dwóch różnych zakładach pracy.

Czy uważają Panowie, że pikieta 5 października przed siedzibą PGE w Warszawie była zasadną?

Bogumił Tyszkiewicz: Oczywiście, że pikieta nie była zasadna. W tym miejscu warto przeanalizować, kto ją zorganizował i kto wziął w niej udział. To samo za siebie pokazuje, że pikieta była zorganizowana „na siłę”, dla doraźnych korzyści grupki osób. W pikiecie wzięło udział ok. 500 osób, ale w większości byli to pracownicy spółek miejskich i komunalnych oraz związkowcy działający w NSZZ „Solidarność” na terenie śląskich kopalń, czyli osoby niezwiązane w żaden sposób z naszą grupą kapitałową. Związkowców powiązanych z PGE nie było więcej niż 50 osób.

Adam Olejnik: Ja z perspektywy Bełchatowa, dodatkowo nie rozumiem postawy osób, które ten strajk zorganizowały oraz związkowców z „Solidarności” ze śląskich kopalń, którzy brali w niej udział. Przecież to dzięki temu zarządowi – obecnemu zarządowi PGE, Polska Grupa Górnicza dostała w 2016 roku zastrzyk gotówki, w wysokości 500 milionów złotych. To dzięki pieniądzom z PGE udało się uratować tragiczną sytuację części górnictwa na Śląsku, a tym samym zachować tysiące miejsc pracy. Ja jako związkowiec cieszę się z tego, że PGE miało możliwość pomóc moim kolegom ze Śląska. Dlatego tym bardziej nie rozumiem postawy niektórych osób, które mimo wszystko uczestniczyły w tej manifestacji. Nie rozumiem jak można powoływać się na brak dialogu, jak dialog jest prowadzony ze 128 organizacjami związkowymi w całej Grupie Kapitałowej. To absurdalne, że ze 128 organizacji w dialogu, na jego brak narzeka tylko jedna z nich.

Bogumił Tyszkiewicz: Jest dokładnie tak, jak mówi Adam. Uważam, że na tej podstawie można przypuszczać, że ta jedna organizacja nie walczy o prawa pracowników Grupy, a niestety, jedynie o swoje, doraźne interesy.

Dlaczego zatem związek NSZZ „Solidarność” domaga się odwołania Prezesa PGE S.A. Henryka Baranowskiego oraz Prezesa PGE GiEK S.A. Sławomira Zawady?

Bogumił Tyszkiewicz: Z informacji w jakich jesteśmy posiadaniu, czyli głównie doniesień medialnych wynika jasno, że są to partykularne, polityczne rozgrywki pomiędzy przewodniczącym tego związku a prezesem zarządu PGiEK S.A., który jest również prezesem struktur powiatowych partii rządzącej w Polsce. I to może być płaszczyzną konfliktu interesów.

Adam Olejnik: A my jako związkowcy nie zgadzamy się na prowadzenie gier politycznych kosztem pracowników. Jeżeli dojdzie do odwołania obecnych władz Grupy, to jako pracownicy nie mamy żadnej gwarancji, że wynegocjowane i podpisane przez nas porozumienia będą dalej aktualne i będą realizowane.

Czy w związku z narastającym konfliktem pomiędzy NSZZ „Solidarność” a Zarządem PGE GiEK S.A. zagrożone jest uruchomienie kolejnej odkrywki węgla brunatnego w Złoczewie?

Adam Olejnik: Tak, jesteśmy zaniepokojeni jako pracownicy kopalni i elektrowni Bełchatów oraz spółek zależnych w Bełchatowie, ponieważ konflikt pomiędzy NSZZ „Solidarność” a zarządem GiEK S.A. może uderzyć w uruchomienie kolejnej odkrywki węgla brunatnego w Złoczewie. Wiemy wszyscy, że już dziś uruchomienie nowej odkrywki utrudniają organizacje proekologiczne. To obecnemu zarządowi spółki udało się uruchomić procedury, które doprowadziły do wydania decyzji środowiskowej i dziś jesteśmy praktycznie pewni, że kopalnia powstanie. Ale w przypadku zmian personalnych oraz nacisków zewnętrznych już takiej pewności nie ma. I wtedy pracę straci wiele tysięcy osób. A my niestety, w regionie bełchatowskim nie mamy żadnego innego przemysłu oprócz dwóch gigantów: kopalni i elektrowni. Większość firm w Bełchatowie opiera się głównie na działalności wokół naszej energetyki.

Bogumił Tyszkiewicz: Nie chciałbym się wypowiadać o sytuacji w Bełchatowie, bo Adam zna ją najlepiej. Mam jednak nadzieję, że prowadzona w Turowie gra polityczna nie wpłynie w żaden sposób na rozwój polskiego górnictwa i energetyki w Bełchatowie.

Agnieszka Skruczaj: Bardzo dziękuję za rozmowę.