10 tys. zł, czyli rekompensaty za utracone deputaty węglowe nie dostaną wszyscy, którzy wcześniej je otrzymywali. Z katalogu uprawnionych do jej pobierania wykluczone zostały wdowy, wdowcy i sieroty po górnikach nie będących emerytami lub rencistami.

Może być tak, że nawet jeśli ktoś po zmarłym mężu – górniku przez 20 lat pobierał równowartość deputatu, teraz nie dostanie ani grosza. Ten przysługuje, według ustawy, pozbawionym deputatu węglowego emerytów i rencistów – a także wdowom, wdowcom i sierotom po uprawnionych emerytach, a nie osobach zmarłych jako czynni górnicy. Sygnałów o takim nierównym traktowaniu rodzin mamy już kilkadziesiąt. Największą liczbę rekompensat za utracone deputaty ma do wypłacenia Spółka Restrukturyzacji Kopalń. To aż 80 proc. wszystkich. Za jej pośrednictwem już 150 tys. osób dostało pieniądze, teraz trwa ponowna weryfikacja 38 tys. wniosków. – Ustawodawca nie zostawił nam żadnego pola manewru. Nie możemy przekazać 10 tys. zł tym osobom, które choć dostawały go przez wiele lat, ich bliscy w chwili śmierci nie byli emerytami lub rencistami – mówi Witold Jajszczok, rzecznik SRK.

Grzegorz Tobiszowski tłumaczył w Sejmie, że katalog osób uprawnionych do rekompensat został ustalony tak, by nie narazić się na zarzut niedozwolonej pomocy publicznej. Przyznał, że jest to także „kwestia budżetowa” i zadeklarował, że sprawa będzie jeszcze analizowana. Potwierdził jednocześnie, że pominięcie w ustawie grupy wdów i sierot, a także osób, które obecnie są już na emeryturze, ale utraciły deputat węglowy jeszcze jako pracownicy, nie było przeoczeniem czy niezamierzonym błędem w ustawie.

Dariusz Chrost (zzkontra.pl)