Rząd ogłosił, że waloryzacja świadczeń emerytalnych od 1 marca wyniesie 2,98 proc.

Minister Rafalska, w wypowiedzi dla dziennika „Fakt” twierdzi, że tak wysokiej waloryzacji nie było od pięciu lat. Minister przypomina, że w zeszłym roku emeryci dostali co najmniej 8,10 zł na rękę. Teraz najniższa emerytura wzrośnie o 23,87 zł na rękę zaś przeciętna – ok. 50 zł. Rafalska chwali się czytelnikom „Faktu” : – Do kieszeni seniorów trafi o 560 mln zł więcej, niż przewidywano. W sumie na podwyżki dla rencistów i emerytów budżet przeznaczy prawie 6 mld zł, kolejne 10 mld zł to koszty wypłaty emerytur po obniżeniu wieku emerytalnego – wylicza.

Wypowiedź minister rodziny, pracy i polityki społecznej skomentował przewodniczący OPZZ, Jan Guz: – Te niecałe 24 zł na rękę to śmiech na sali. Podwyżki cen są wyższe niż ta waloryzacja. Jak wynika z danych GUS, mamy najwyższą inflację od sześciu lat – za zeszły rok wyniosła 2 proc. W ciągu roku najmocniej drożała żywność – masło o 31 proc., jaja o 13 proc., owoce o 8 proc. W tym roku inflacja ma już wynieść 2,3 proc., co oznacza, że z przyznanych przez rząd podwyżek niewiele emerytom w kieszeniach zostanie.

Warto, także pamiętać o wzroście cen usług lekarskich (o 4%). Ceny związane z utrzymaniem mieszkania w 2017 r. poszły w górę średnio o 1,6 %w tym: energia elektryczna o 2,5%, zaopatrywanie w wodę o 2,2 %, usługi kanalizacyjne o 1,9%.

Powiększa się dysproporcja między dochodami państwa a wysokością świadczeń emerytalnych. – Szkoda, że emeryci nie partycypują w tym „sukcesie gospodarczym” – mówi szef OPZZ.

BP OPZZ