23 listopada ma się rozpocząć wygaszanie wielkiego pieca w spółce ArcelorMittal w Nowej Hucie. Informacja ta wstrząsnęła całym środowiskiem pracowniczym.

Przypomnijmy 25 lipca 2019r., odbyło się spotkanie prezesa spółki ArcelorMittal, Geert’a Verbeeck’a ze związkowcami, którzy brali udział w pikiecie przed siedzibą firmy w Dąbrowie Górniczej. Poinformował on, że ulegając presji związków zawodowych wspieranych przez OPZZ, zarząd spółki podjął decyzję o bezterminowym wstrzymaniu planów wyłączenia wielkiego pieca. Równolegle odbyły się spotkania pracowników z dyrektorami firmy.

Mimo tych zapowiedzi ArcelorMittal, po czterech miesiącach podjął inną decyzję, która może kosztować setki zatrudnionych utratę pracy.

Nie zgadzamy się z decyzją Zarządu AMP – mówił w rozmowie z Biurem Prasowym OPZZ Józef Kawula, Wiceprzewodniczący NSZZ Pracowników ArcelorMittal Poland – będziemy protestować i pokazywać swoje niezadowolenie z tej krzywdzącej decyzji zarządu. Należy pamiętać, że jedno miejsce pracy w naszym zakładzie przekłada się na około 7 osób zatrudnionych w miejscach okołohutniczych. jeżeli ktoś mówi, że zamiary wyłączenia wielkiego pieca nie spowodują masowych zwolnień, tylko reorganizację załogi, to pojawiają się duże obawy o los pracowników, tym bardziej, że niestety zarząd AMP stracił u nas mandat zaufania.

Według Prezesa Geert’a Verbeeck’a spółka nie zamierza zwalniać nikogo z około 800 własnych pracowników zatrudnionych w części surowcowej. Niestety, jego zapewnienia nie dają nadziei na utrzymanie miejsc pracy w firmach kooperacyjnych, w których zatrudnionych jest kolejne 400 osób.

W sumie w części surowcowej pracuje około 1200 osób z czego około 400 zatrudnionych w firmach zewnętrznych. Tutaj rodzi się pytanie co z nimi się stanie? Większość ma rodziny, dzieci na utrzymaniu a ta praca była dla wielu jedynym źródłem utrzymania. Czy prezes weźmie na swoje barki odpowiedzialność za nich? – mówił Kawula – Jeżeli chodzi o zatrudnionych bezpośrednio w AMP, sytuacja też nie wygląda kolorowo. Gro pracowników to są osoby, których miejsce zamieszkania nie jest zbytnio oddalone od zakładu. Jeżeli dojdzie do wygaszenia pieca, będą musieli dojeżdżać wiele kilometrów do innych placówek spółki. Reorganizacja pracy, którą zaplanował zarząd będzie realną deorganizacją życia prywatnego wielu ludzi.

Zarząd spółki zapowiada ponowne uruchomienie krakowskiej instalacji, - "jak tylko powróci koniunktura i będzie opłacalna produkcja w hucie w Krakowie". 

To jest kolejna sporna kwestia – stwierdził Wiceprzewodniczący Józef Kawula – jeżeli mielibyśmy się powstrzymać od dalszych działań, to chcemy znać konkrety, ale nie podszyte kłamstwem. Chcemy dokładnie znać datę ponownego uruchomienia instalacji, popartą pisemnym oświadczeniem spółki. Musimy wiedzieć, mieć pewność, że jest to sytuacja chwilowa. Jak dotąd pokrętne wypowiedzi zarządu spółki nie dają poczucia zaufania do zamierzeń ich działań. Po prostu, boimy się o własną przyszłość, przyszłość setek pracowników, którzy z dnia na dzień mogą stać się bezrobotnymi.



Łukasz Mycka