Program pomocy finansowej nie powiódł się - oświadczył premier Grecji Aleksis Tsipras. 20 sierpnia zakończył się program pomocowy, w ramach którego tylko w ciągu ostatnich trzech lat Grecja dostała ponad 60 mld euro kredytów. 


W ramach ostatniego programu pomocowego Hellada uzyskała pożyczki na łączną kwotę 61,9 mld euro. Wprawdzie kredytodawcy uzgodnili w 2015 roku, że Ateny będą mogły otrzymać do 86 mld euro, ale 24 mld z tej puli nie trzeba było wykorzystywać. W sumie w trzech programach pomocowych trwających osiem lat Grecja dostała 288,7 mld euro kredytów, w tym 256,6 mld euro od partnerów europejskich i 32,1 mld z Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

„Udało się wam to! Gratulacje dla Grecji i jej mieszkańców w związku z zakończeniem programu pomocy finansowej. Dzięki ogromnym wysiłkom i europejskiej solidarności wykorzystaliście okazję” – Napisał na Twitterze Donald Tusk Przewodniczący Rady Europejskiej. Czytając te gratulacje oraz przeglądając daleko optymistyczne wypowiedzi Szefa Komisji Europejskiej czy komisarza Unii Europejskiej ds. gospodarczych i finansowych, na temat szczęśliwego zakończenia programu pomocowego, można by stwierdzić, że jego finał to dla Grecji święto jednak umęczeni reformami Grecy są dalecy od świętowania.

Naród Grecki mierzy się z najwyższym, bo wynoszącym 180 proc. PKB długiem publicznych w całej UE. Co piąty Grek nie ma pracy, a sytuacja młodych na rynku zatrudnienia jest wręcz fatalna. Osobista sytuacja Greków nie poprawiła się wystarczająco, nawet, jeśli wskaźnik bezrobocia spadł z 28 do poniżej 20 proc., lecz według Moscovici’a „modernizacja gospodarki umożliwi tworzenie miejsc pracy, a to będzie miało silny wpływ na codzienne życie wszystkich”. Sytuacja powoli się poprawia. W 2010 roku gospodarka Grecji skurczyła się o 5,5 proc., lecz już w 2017 roku nastąpił wzrost wynoszący 1,4 proc. PKB. W latach 2018-2019 wzrost gospodarczy ma wynieść - według prognoz KE - około 2 proc. 

Już 10 września do Aten wyruszy pierwsza misja ekspertów w ramach misji monitorującej. Koniec programu nie oznacza końca procesu poprawy czy reform.


[fot: Pixabay.com]


Łukasz Mycka