Sześć tygodni trwały rozmowy związków zawodowych kopalni Escondida oraz z jej właścicielami BHP – czołowego producenta surowców na świecie. Po tych długich negocjacjach wciąż nie ma porozumienia w kwestiach płacowych. Ostatnie propozycje szefostwa kopalni zakładały brak podwyżek oraz bonusy poniżej 50% oczekiwań załogi.










Kontrakty załogi wygasają z końcem lipca tak więc czas na porozumienie bardzo szybko ucieka. Jeżeli BHP przedstawi do 25 lipca nową ofertę pracownikom kopalni, to w przypadku jej odrzucenia strajk rozpocznie się w połowie sierpnia.

Poprzedni protest pracowników był w 2017 roku. Wtedy protestowało 2,5 tys. zatrudnionych. Sprzeciwiali się obniżeniu przez władze BHP wynagrodzeń. Firma twierdziła, że zmniejszanie płac było konsekwencją obniżenia cen miedzi na światowych rynkach. Związkowcy nie zgadzali się z zarządem, wręcz przeciwnie, ich dodatkowym postulatem było zwiększenie wynagrodzeń o średnio 7%. Dla samej kopalni działalność protestacyjna związkowców poskutkowała 44% spadkiem wydobycia miedzi w ujęciu rocznym BHP w I kw. odbiło się to również na chilijskiej gospodarce, która zanotowała pierwszy od 2009 r. kwartał z ujemnym wzrostem gospodarczym (-0,4 proc. kdk).

Górnicy zatrudnieni w kopalni według danych podanych przez zarząd BHP zarabiają średnio około 2,5 tys. dolarów na miesiąc, oraz podają, że nie może być mowy o podwyżkach, gdyż wydajność kopalni od 2000 roku zmalała przynajmniej o 17%.

W ubiegłym tygodniu ceny miedzi osiągnęły najniższy poziom w roku, nawet do 5.988 dolarów za tonę. 


[fot: Pixabay.com]

Łukasz Mycka