Kilka dni temu Międzynarodowa Konfederacja Związków Zawodowych (ITUC) opublikowała coroczny raport o prawach pracownika, Global Rights Index 2018. Polska widnieje w środku stawki obok Wielkiej Brytanii i krajów południowoamerykańskich i afrykańskich.

Wśród liderów rankingu ITUC, czyli państw, w których prawa pracowników są sporadycznie łamane, figuruje 10 członków wspólnoty europejskiej.  Do europejskich liderów dołączył także Urugwaj. Są to miejsca, w których zatrudnieni cieszą się zagwarantowanymi powszechnie prawami. Pracownicy mogą swobodnie i na sprawiedliwych warunkach negocjować z pracodawcami i przedstawicielami władz. Naruszenia praw pracowniczych należą do wyjątków, nie są na porządku dziennym.

Polska uplasowała się w połowie stawki, w kategorii „regularne pogwałcanie praw”, obok takich krajów, jak: Australia, Burkina Faso, Węgry, Gruzja, Maroko, Nepal, Wielka Brytania czy Mozambik. 

Zdaniem Międzynarodowej Konfederacji Związków Zawodowych w Algierii, Bangladeszu, Kambodży, Kolumbii, Egipcie, Gwatemali, Kazachstanie, Filipinach, Arabii Saudyjskiej i Turcji, zatrudnieni nie mają praktycznie żadnych praw. Są narażani na dyskryminację, pozbawienie wolności, przymusową pracę i akty przemocy.

Zgodnie z informacjami z Global Rights Index 2018, w ubiegłym roku w 87 proc. państw naruszono prawo pracowników do strajku, natomiast w 65 proc. – ich możliwość do założenia bądź dołączenia do związku zawodowego. Twórcy raportu alarmują, że w wielu krajach zatrudnieni są stopniowo pozbawiani głosu, a ich obrońcy atakowani.

BP OPZZ

(fot. www.ituc-csi.org )