Brytyjski Urząd Statystyczny podał we wtorek, że stopa bezrobocia na koniec czerwca br. wyniosła 4 proc., osiągając najniższy poziom od 43 lat.


Wielka Brytania zaliczyła rekordowo wysokie spadki liczby pracowników z UE, w szczególności z nowych państw członkowskich aż o 86 tys. Tak wynika z badań prowadzonych przez ONS (Brytyjski Urząd Statystyczny). Obecnie pracuje tam 2,28 obywateli UE. To największy spadek od rozpoczęcia pomiaru w 1997 roku. Największy spadek odnotowano wśród obywateli ośmiu państw, które dołączyły do Wspólnoty w 2004 roku, w tym Polski. Liczba pracowników z państw tzw. grupy A8 spadła o 117 tys. osób, do 880 tys. Jednocześnie wciąż jednak rośnie liczba pracowników z Bułgarii i Rumunii.

Jonathan Portes Profesor ekonomii z King’s College London, który w przeszłości był wysokiej rangi urzędnikiem służby cywilnej i doradcą kolejnych brytyjskich rządów, ocenił na łamach dziennika „The Telegraph”, że absolutnie nie łączyłby rekordowego spadku bezrobocia z perspektywą Brexitu oraz zaznaczył, że używane na określenie liczby wyjeżdżających z wysp pracowników, używane przez media słowo Brexodus jest na wyrost. W Wielkiej Brytanii wciąż pozostaje ponad 3 mln zatrudnionych obcokrajowców.

Poprzednio tak niskie bezrobocie odnotowano w kwartale pomiędzy grudniem 1974 a lutym 1975 roku.

Proporcjonalnie do zmniejszania się stopy bezrobocia, zaczyna się problem pracodawców. Organizacja zrzeszająca szefów działów kadr w brytyjskich firmach poinformowała, że spadek liczby migrantów przyjeżdzających do W. Brytanii z UE spowodowany przyszłorocznym Brexitem, pogłębił problemy pracodawców ze znalezieniem odpowiednich pracowników.

Popyt na nowych pracowników przewyższa liczbę osób dostępnych na rynku, a pracodawcy coraz częściej decydują się na podwyżki wynagrodzenia swoich pracowników, stwarzając zachęty dla pozostania w obecnym miejscu pracy. Dwie trzecie pracodawców zgłosiło, że odnotowało problemy z zapełnieniem niektórych miejsc pracy. W przeszłości średnio na jedno miejsce pracy niewymagające specjalistycznych kwalifikacji zgłaszało się około 40 osób. Obecnie jest to 20 a na oferty wymagające wyższego wykształcenia zaledwie 6 zamiast 8 osób, co utrudnia wybór dobrego kandydata na niezapełniony etat.


[fot: Pixabay.com]


Łukasz Mycka