Małgorzata Krajewska, ZZ „Powszechne Ubezpieczenie”: Pracownicy NFZ są traktowani po macoszemu.


W ostatnim czasie nietrudno zauważyć, że część społeczeństwa korzysta z „prężnego rozwoju gospodarki”, o czym często przypomina Pan Premier Mateusz Morawiecki w wielu swoich wystąpieniach. Są to grupy pracownicze, zawodowe i społeczne mające to szczęście, siłę przebicia, stosujące argumenty siły, głodówki bądź realizujące zadania, które są oczkiem w głowie rządzących. 

Choćby ostatnio, dotarła do mediów informacja, że blisko 50 proc. nauczycieli akademickich w uczelniach publicznych otrzyma podwyżki wynagrodzeń. Zgodnie z nowymi przepisami pensje minimalne wzrosną średnio o około 800 złotych. „Skoro gospodarka prężnie się rozwija – a rozwija się również dzięki pracownikom naukowym – to muszą oni zarabiać więcej. Ich pensje powinny odzwierciedlać rolę, jaką odgrywają w procesie budowy silnej Polski.” - uzasadniał Wicepremier Jarosław Gowin, Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego. 

Tymczasem, nawet na końcu listy pracowników, którzy powinni mieć prawo do godnego wynagrodzenia, nie ma zatrudnionych w Narodowym Funduszu Zdrowia. Kiedy to wygodne, zaliczanych do pracowników sfery budżetowej, choć nimi nie są. Kiedy indziej, docenianych jako fachowcy w ochronie zdrowia, porównywani do pracowników wielkich i ważnych firm ubezpieczeniowych w kraju i za granicą. Firma zatrudniająca ponad 5 tysięcy pracowników, traktowanych od prawie 10 lat po macoszemu przez wszystkich rządzących, firma do likwidacji – jednocześnie - urząd niezbędny dla funkcjonowania systemu ochrony zdrowia, płatnik udzielanych publicznie świadczeń zdrowotnych w kraju i za granicą, partner ubezpieczycieli w krajach unii europejskiej.

Związek Zawodowy „Powszechne Ubezpieczenie” działający w Narodowym Funduszu Zdrowia i zrzeszający pracowników NFZ, jako znacząca organizacja reprezentująca interesy pracowników NFZ, nie może zgodzić się z takim podejściem resortów zdrowia i finansów - odpowiedzialnych za nadzór merytoryczny nad NFZ. Za naszym stanowiskiem stoją zarówno przesłanki czysto merytoryczne jak i stricte biznesowe oraz ważne przesłanki natury społecznej.

Wynagrodzenia pracowników Narodowego Funduszu Zdrowia są zamrożone od roku 2009,tj. od 9 lat - z perspektywą na kolejne lata. Jest to okres bez precedensu jeśli idzie o zamrożenie wynagrodzeń wśród instytucji państwowych. Zgodnie z przyjętymi założeniami ówczesnego Rządu w ustawach okołobudżetowych, wynagrodzenia pracowników NFZ, podobnie jak w całej sferze budżetowej, zostały zamrożone, pomimo iż Narodowy Fundusz Zdrowia nie jest instytucją budżetową. Skoro pracowników NFZ w kwestii zamrożenie wynagrodzeń potraktowano identycznie jak wszystkich pracowników sfery budżetowej, to nie ma żadnego dobrego powodu, aby i w kwestii odmrożenia waloryzacji wynagrodzeń nie traktować ich równorzędnie. Pracownicy Narodowego Funduszu Zdrowia są fachowcami, którzy tak samo ciężko pracują na swoje wynagrodzenia jak wszyscy inni pracownicy sfery budżetowej.

Zamrożenie funduszu wynagrodzeń w NFZ nie ma, co najistotniejsze ponadto żadnego uzasadnienia merytorycznego. Przy budżecie przekraczającym 77 miliardów złotych wynagrodzenia nie przekraczają 0,5% ogółu kosztów. Zatem argumentacja, że wzrost funduszu wynagrodzeń miałby się odbić na poziomie finansowania świadczeń zdrowotnych - przy całej nośności propagandowej, jest argumentem najzupełniej pozornym. Tym bardziej, że plan finansowy na rok 2018 zakłada dalszy wzrost nakładów na finasowanie świadczeń opieki zdrowotnej. W tym miejscu warto wspomnieć, iż pod tym względem, tj. pod względem stosunku kosztów wynagrodzeń płatnika do kosztów świadczeń zdrowotnych, Narodowy Fundusz Zdrowia jest jedną z najtańszych, o ile nie najtańszą instytucją spośród wszystkich płatników świadczeń zdrowotnych w całej Unii Europejskiej.

W efekcie odnotowuje się odpływ wykształconych, wykwalifikowanych i posiadających ogromne doświadczenie pracowników do zarówno publicznych jak i prywatnych zakładów opieki zdrowotnej a także do instytucji samorządu terytorialnego, gdzie wynagrodzenia były odmrożone. Jako uczestnik rynku pracy, NFZ stał się instytucją całkowicie nieatrakcyjną. W niektórych grupach zawodowych krytycznych dla realizacji zadań merytorycznych, np. wśród lekarzy, nie można pozyskać pracownika przynajmniej przez okres kilku miesięcy i dłużej. A przed Funduszem stoją tu i teraz zadania, wymagające pilnego i kompetentnego realizowania na bieżąco. Bez doświadczonej i wykwalifikowanej kadry jest to znacznie utrudnione.

Wieloletnich pracowników, od których wymaga się najwyższych kompetencji, wiedzy i doświadczenia, najwyższych standardów etycznych w postępowaniu, ogólna sytuacja wokół firmy skutecznie zniechęca do pracy w NFZ. Od wielu lat brak jest awansów, brak podwyżek, straszy się likwidacją oraz obniża wartość pracy poprzez ciągłe ataki medialne.

Paradoksalnie, na rynku pracy docenia się tych ludzi, korzystając z ich wiedzy a ostatecznie wchłaniając ich błyskawicznie, proponując stałą pracę, kusząc odpowiednim wynagrodzeniem, skutecznie pomniejsza potencjał Funduszu. Trudno będzie odbudować taką kadrę. Ucierpi na tym jakość świadczonej pracy, współpraca ze świadczeniodawcami i świadczeniobiorcami.

I co w tej sytuacji może zaproponować Prezes NFZ, walcząc od kilku lat o dodatkowe środki na wynagrodzenia pracowników? Udaje się wydrzeć jedynie środki na etaty związane z realizacją dodatkowych zadań jak rozwój sfery informatycznej czy kontroli świadczeniodawców. Nie można prowadzić żadnej rozsądnej polityki wynagradzania pracowników a każda próba nagrodzenia, premiowania pracowników, przecież ze środków nie skonsumowanych poprzez wynagrodzenia, spotyka się z ostrą krytyką medialną.

Pomimo, że jak już dzisiaj wiadomo, o czym przekonali się też rządzący, że bez tej instytucji nie obejdzie się rynek zdrowia, pacjenci, świadczeniodawcy i inni partnerzy, to widmo niechęci do NFZ unosi się na firmą. Najgorsze jest to, że w perspektywie nie widać zmiany polityki w tym zakresie.

Czy jednak znajdzie się ktoś rozsądny i pochyli się nad wzmocnieniem firmy jaką jest NFZ? Czy resorty zdrowia i finansów dostrzegą konieczność docenienia jej pracowników? Na tym skorzystają wszyscy i świadczeniobiorcy i świadczeniodawcy, ministerstwa, bo przecież to fundusz zbiera dane, tworzy analizy, które są wykorzystywane przez rządzących do podejmowania decyzji w sferze zdrowia. To w Funduszu zarządza się ogromnymi środkami ze składek, pracuje nad zabezpieczeniem świadczeń zdrowotnych dla Polaków, kontraktuje świadczeń i je rozlicza. Zadania te wykonują właśnie pracownicy NFZ. Zatrudnieni w Delegaturach w całym kraju pracują bezpośrednio z ubezpieczonymi będąc najbliżej ich problemów. Wkrótce zmarnuje się potencjał firmy jakim jest zespół pracowników Funduszu, od początku kasy chorych, ich doświadczenie 20 lat od reformy ubezpieczeń zdrowotnych 1999 roku. W ten sposób roztrwoniona zostanie zgromadzona wiedza stanowiąca o sile tej instytucji na rynku, której zazdroszczą nam inne kraje.

Dzisiaj decydentami kieruje tylko strach przed mediami i chęć poczynienia oszczędności na pracownikach - relatywnie zresztą niewielkich - środków finansowych, co dodatkowo stoi w sprzeczności z ogólnym duchem dobrych zmian, zapoczątkowanych powszechnie w Polsce w ostatnim czasie. Najwyższy już czas, by głos pracowników i ich przedstawicieli ze związków zawodowych działających w NFZ, został usłyszany i poważnie rozważony, gdyż sytuacja pracowników Funduszu zmusza do ostatecznych decyzji. Wszystkie środki, sposoby dotarcia i przekonania środowisk decyzyjnych w tym względzie zostały już wykorzystane, niestety bez pozytywnych rezultatów dla pracowników Funduszu.

Małgorzata Krajewska

Przewodnicząca Zarządu

Związku Zawodowego

"Powszechne Ubezpieczenie"