Kryzys w ochronie zdrowia, ograniczenie handlu w niedzielę, wynagrodzenia 2018 oraz skutki trwającej reformy edukacji – ważnymi tematami pierwszego tygodnia nowego roku.

Pogłębia się kryzys w służbie zdrowia. Rząd nie ma żadnych pomysłów na poprawę sytuacji pacjentów i lekarzy. Wydatki na opiekę medyczną w Polsce należą do najniższych w Unii Europejskiej, pracowników służby zdrowia jest za mało, a ich pensje są za niskie. Jednocześnie lekarze pracują zdecydowanie zbyt długo, a klauzule opt-out wydłużają ich czas pracy nawet do ponad 300 godzin miesięcznie. Znane są przypadki zgonów przemęczonych lekarzy na stanowiskach pracy. W konsekwencji pojawia się też zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów. Czas na radykalny wzrost nakładów na służbę zdrowia, w tym podniesienie płac wszystkich pracowników służby zdrowia, likwidację klauzuli opt-out oraz podjęcie pilnych działań na rzecz zwiększenia liczby lekarzy, pielęgniarek i innych pracowników medycznych. Najwyższa pora, aby służba zdrowia stała się priorytetem polityki rządu!

Nie ustają wątpliwości w sprawie nowych regulacji dotyczących handlu w niedzielę. Rząd chce, aby od 1 marca bieżącego roku hipermarkety i galerie handlowe były zamknięte w dwie niedziele w miesiącu, a tymczasem ustawa wciąż nie została przegłosowana przez Sejm i nie wiadomo, jaki będzie jej ostateczny kształt. Warto pamiętać, że ustawę przeforsowano bez konsultacji społecznych, z pominięciem Rady Dialogu Społecznego. To kolejny przykład niedopracowanych rozwiązań, które mają wejść w życie bez akceptacji większości partnerów społecznych. OPZZ od wielu miesięcy konsekwentnie proponuje wprowadzenie 2,5 razy wyższych wynagrodzeń za każdą pracę w niedzielę, ale rząd nie chce rozmawiać o wyższych stawkach.

1 stycznia wzrosły minimalna płaca miesięczna i minimalna stawka godzinowa. Najniższe wynagrodzenie na etacie wynosi obecnie 2100 zł, czyli o 100 zł więcej niż w ubiegłym roku. Minimalna stawka godzinowa wynosi 13,70 zł, czyli o 70 groszy więcej niż w 2017 r. W negocjacjach z partnerami społecznymi OPZZ domagało się, aby płacę minimalną ustalić na poziomie przynajmniej 50% średniego wynagrodzenia. Postulowaliśmy, aby minimalna płaca miesięczna wynosiła 2220 zł, a minimalna stawka godzinowa 14,40 zł. Rząd niestety nie przychylił się do naszych oczekiwań. Natomiast pamiętajmy, że pomysł minimalnej stawki godzinowej pochodzi od OPZZ i forsowaliśmy go przez 4 lata aż wreszcie w ubiegłym roku wszedł on w życie z poparciem prawie wszystkich sił politycznych i organizacji pracodawców.

Związkowcy z ZNP przesłali list do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym apelują o spotkanie. Piszą, że po 100 dniach od wprowadzenia reformy edukacji fakty przeczą deklaracjom składanym przez minister Annę Zalewską. Błyskawiczne tempo wprowadzania reformy spowodowało chaos organizacyjny i programowy w polskiej szkole. Jednocześnie środowisko z niepokojem patrzy na obszar finansowania zadań oświatowych. Mimo wdrażanej reformy, nakłady na oświatę w 2018 r. maleją w stosunku do PKB w porównaniu do 2017 r. Ponadto nauczyciele otrzymują coraz więcej obowiązków, a wzrost wynagrodzeń jest przewidywany na bardzo niskim poziomie.

Zgodnie z danymi przedstawionymi przez Główny Urząd Statystyczny pod koniec 2016 r. wynagrodzenie nie przekraczające ówczesnej płacy minimalnej (1850 zł brutto) otrzymywało 1465 tys. osób, czyli o ponad 100 tys. więcej niż rok wcześniej.  GUS poinformował też, że pod koniec 2016 r. było 1,15 mln samozatrudnionych. Ponadto w 2016 r. 1,25 mln osób nie mających stosunku pracy, zawarło umowę zlecenie lub umowę o dzieło. Polska pozostaje liderem odnośnie umów na czas określony. Mamy też bardzo rozwiniętą szarą strefę, a wielu młodych ludzi ciężko pracuje w ramach niskopłatnych staży. Jednocześnie uzwiązkowienie wynosi zaledwie kilkanaście procent, a raporty Państwowej Inspekcji Pracy dowodzą, że skala łamania praw pracowniczych jest gigantyczna. W świetle tych danych trudno się zgodzić z tezą liberalnych ekonomistów, zgodnie z którą mamy w Polsce rynek pracownika.

Trwa kryzys instytucjonalnego dialogu, a Rada Dialogu Społecznego nie spełnia pokładanych w niej nadziei. Rząd instrumentalnie traktuje partnerów społecznych i nie konsultuje z nimi kluczowych ustaw. W ubiegłym roku wiele ważnych rozwiązań w ogóle nie było dyskutowanych na obradach plenarnych RDS. Dotyczy to chociażby handlu w niedzielę, reformy sądownictwa, ustawy o zgromadzeniach czy uruchomienia przez Komisję Europejską postępowania przeciwko Polsce. Wszystkie te kwestie bezpośrednio interesują związki zawodowe i organizacje pracodawców, a mimo to rząd zlekceważył ich głos. Miała być dobra zmiana w dialogu społecznym, a niestety pod wieloma względami sytuacja się pogorszyła. 

PS