Od roku, w ramach prac działającego w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju Zespołu do spraw Zrównoważonego Rozwoju i Społecznej Odpowiedzialności Przedsiębiorstw (CSR), którego członkiem jest ekspert OPZZ Norbert Kusiak, dyskutowano o zjawisku pracy przymusowej. OPZZ w swoich dokumentach programowych wielokrotnie wskazywało na społeczną wagę tego problemu oraz jego negatywne skutki dla pracujących, zaangażowanego społecznie biznesu i całej gospodarki.

Działająca wewnątrz Zespołu Grupa robocza ds. relacji z osobami świadczącymi pracę podjęła się trudnego zadania wypracowania definicji pojęcia „praca przymusowa”. Niedawno zakończyły się jej prace. Przygotowany przez ekspertów projekt definicji został skonsultowany ze środowiskiem prawniczym, sędziami, prokuratorami i praktykami, którzy biorą udział w postępowaniach z zakresu pracy przymusowej. Wypracowana treść definicji wraz z uzasadnieniem została zaakceptowana przez Zespół i przekazana przez Jerzego Kwiecińskiego, ministra finansów, inwestycji i rozwoju, który równocześnie pełni funkcję przewodniczącego Zespołu, ministrowi sprawiedliwości z wnioskiem o rozpoczęcie prac legislacyjnych.

Z doświadczenia OPZZ wynika, że termin „praca przymusowa” jest niejednoznaczny dla organów wymiaru sprawiedliwości. Sami prokuratorzy koordynujący sprawy dotyczące handlu ludźmi często przyznają, że nigdy nie przeszli szkolenia z tego zakresu. Dodatkowo mamy zbyt ubogie orzecznictwo pomagające sędziom w pracy. Brak przepisów penalizujących wprost pracę przymusową wiąże się zatem z bardzo niską orzekalnością w tych sprawach oraz niewnoszeniem aktów oskarżenia w sytuacjach, które wydawałyby się oczywistym przykładem pracy przymusowej. Dlatego OPZZ popiera wprowadzenie do Kodeksu karnego odrębnego przepisu dotyczącego pracy przymusowej. Jest to rozwiązanie konieczne, aby prokuratura skuteczniej stawiała akty oskarżenia, a sądy surowo orzekały w tych sprawach.

Skala problemu jest istotna. Według Jurjia Kariagina, przewodniczącego Związku Zawodowego Pracowników Ukraińskich w Polsce, około 80 procent spraw trafiających do jego związku dotyczy właśnie sytuacji niewypłacania wynagrodzeń i niezawierania umów o pracę, a więc nosi bądź może nosić znamiona pracy przymusowej. Statystyka zawiadomień o nieprawidłowościach, które wpływają do Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) oraz porad udzielanych Ukraińcom przez infolinię działającą w PIP jest alarmująca. Rośnie skala nadużyć wobec obywateli Ukrainy ze strony pracodawców. W 2017 roku do PIP wpłynęło 1473 skarg, głównie od obywateli Ukrainy, co oznacza trzykrotny ich wzrost w porównaniu z 2016 r. Co więcej, w 2018 roku, największą grupę nielegalnie zatrudnionych cudzoziemców stanowili właśnie obywatele Ukrainy – 3 943 osoby, tj. 11,7 proc. obywateli tego kraju objętych kontrolą, co stanowi 86 proc. ogółu cudzoziemców, którym powierzono nielegalne wykonywanie pracy. Ile takich spraw dotyczy pracy przymusowej? Niestety, nie wiadomo.

Można podać wiele przykładów obrazujących tragizm ludzi poddanych pracy przymusowej. Ponad rok temu głośno było na przykład o pracy przymusowej cudzoziemców w warszawskich restauracjach. W tym przypadku dochodziło m.in. do zabierania paszportów, niewypłacania wynagrodzeń, zakwaterowania w salach wieloosobowych, na korytarzach, na strychu czy w piwnicy. Czynności te prokurator za każdym razem rozpatrywał jako znaczące naruszenie praw pracowniczych i oddalał sprawę ze względu na jej przedawnienie. Ofiary pozostały bez żadnego zadośćuczynienia. Dopiero po roku, gdy sprawa została skierowana do innej prokuratury, zakwalifikowano ją jako czyn ścigany z artykułu kodeksu karnego dotyczący handlu ludźmi. Niestety, działający w Polsce handlarze ludźmi mają poczucie bezkarności w związku z obowiązującymi przepisami prawa. O wielu sprawach nie dowiadujemy się w ogóle, a jedynym skutkiem wykrycia przestępstwa jest deportacja pokrzywdzonego pracownika, a nie surowe ukaranie sprawców. Mamy nadzieję, że stan ten zmieni się już niedługo wraz z przyjęciem definicji pracy przymusowej.

(nq)