Prawo i Sprawiedliwość w kampanii wyborczej 2015 roku obiecało wyborcom, że stawki podatku od towarów i usług (VAT) powrócą do dawnego poziomu, czyli 7% i 22%. Politycy PiS argumentowali wówczas, że ewidentnym błędem koalicji PO-PSL było przekonanie, że podwyższenie stawek tego podatku w 2011 roku do 8% i 23% - które miało być zabiegiem tymczasowym - spowoduje dodatkowe wpływy do budżetu i pomoże w zmniejszeniu dziury budżetowej. Podwyżka stawek VAT przyniosła tymczasem odwrotny skutek. Dochody zaczęły dramatycznie spadać, co wymusiło nowelizację budżetu państwa na rok 2013. Sprawujący obecnie władzę przekonywali dodatkowo, że aby zapewnić wzrost dochodów budżetowych, trzeba powrócić do niższych stawek podatku VAT. Posunięcie to z jednej strony zmniejszy obciążenia podatkowe obywateli, szczególnie osób uzyskujących przeciętne dochody, a z drugiej strony przyczyni się do uczciwego rejestrowania obrotów.

Niestety, po kilku latach rządów PiS, nic w tej sprawie się nie zmieniło; stawki VAT wciąż wynoszą 8% i 23%. Jest też niemal pewne, że w przyszłym roku rząd nie obniży stawek VAT do 7% i 22%, jak nakazują przepisy prawa. Tak się nie stanie, choć jeszcze dwa miesiące temu minister finansów Teresa Czerwińska, w trakcie prezentowania w Sejmie projektu ustawy budżetowej na rok 2019, zapewniała, że kondycja finansów publicznych jest stabilna, a korzystna sytuacja makroekonomiczna zapewni dalszy rozwój społeczno-gospodarczy kraju i umożliwi podjęcie kolejnych, korzystnych dla obywateli decyzji. Chwaliła także własne dokonania w zakresie uszczelniania systemu podatkowego oraz redukcji luki w zakresie podatku VAT i CIT. To dzięki rządowi premiera Mateusza Morawieckiego – mówiła – w 2016 roku wpływy z VAT były o 4 mld zł wyższe niż w 2015 roku, w 2017 roku wzrosły aż o 30 mld zł (o 23% r/r), a w planie finansowym państwa na przyszły rok można było przyjąć założenie blisko 180 mld zł wpływów z tytułu podatku VAT oraz prawie 35 mld z tytułu podatku CIT, co oznacza wzrost odpowiednio o 46% i 36% w stosunku do początku kadencji, czyli do roku 2015.

Dziś rząd nie jest już takim optymistą w ocenie kondycji finansów państwa, czego dowód odnajdujemy w rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o podatku VAT. Projekt ten sankcjonuje pozostawienie stawek tego podatku na obowiązującym poziomie. Tłumaczone jest to koniecznością skorelowania poziomu stawek VAT ze stanem finansów publicznych, a więc i z ogólną kondycją gospodarki. Czy zatem, według rządu, rzeczywisty stan finansów publicznych jest tak zły, że nie można obniżyć stawek VAT?

Najbardziej kuriozalna jest jednak argumentacja rządu w kwestii wpływu zaprojektowanej regulacji na sprawy społeczne. Otóż zdaniem rządu nowe przepisy nie będą miały negatywnego wpływu na budżety gospodarstw domowych, konsumentów, osoby starsze i niepełnosprawne, gdyż utrzymują funkcjonujące już rozwiązania. Tymczasem pozostawienie stawek VAT na obowiązującym poziomie spowoduje ubytek w portfelach gospodarstw domowych rzędu 8-10 mld zł rocznie, o czym minister finansów wie, ale woli nie wspominać, mając na uwadze, że już niedługo mogą wzrosnąć rachunki za energię elektryczną nawet o 30%.

Determinacja rządu, aby nie dopuścić do obniżenia z dniem 1 stycznia 2019 roku stawek podatku VAT do poziomu 7% i 22% jest wymowna. Świadczy o niej ekspresowe tempo prac nad rządowym projektem ustawy o podatku VAT, która została uchwalona 22 listopada br., w jeden dzień, bez konsultacji ze związkami zawodowymi i organizacjami pracodawców oraz z Radą Dialogu Społecznego. W tej sytuacji OPZZ zmuszone zostało do złożenia skargi na działania rządu do przewodniczącej Rady Dialogu Społecznego.

Aby odeprzeć zarzut przeciwników, że rząd nie realizuje złożonych obietnic wyborczych minister finansów zadeklarowała w projekcie powrót do stawek obniżonych, ale pod warunkiem spełnienia określonych wskaźników uzależnionych od kondycji gospodarki. Według tych wskaźników obniżenie stawek VAT nastąpi w roku budżetowym, w którym wyłączony zostanie mechanizm korygujący stabilizującą regułę wydatkową. Korekta stawek VAT będzie miała miejsce, gdy wartość relacji państwowego długu publicznego netto do produktu krajowego brutto będzie nie większa niż 43% oraz wartość sumy corocznych różnic pomiędzy wartością relacji wyniku nominalnego do produktu krajowego brutto oraz poziomem średniookresowego celu budżetowego będzie nie mniejsza niż - 6%. Kiedy to nastąpi? Tego nie wiedzą nawet przedstawcie rządu, co dodatkowo utwierdza OPZZ w przekonaniu, że w obecnej sytuacji gospodarczej nie ma racjonalnego uzasadnienia, aby wprowadzone tymczasowo wyższe stawki podatku VAT miały obowiązywać 9 rok z rzędu.

(nq)