Dziurawa ustawa o handlu w niedzielę weszła w życie. Z dnia na dzień rośnie liczba niejasności interpretacyjnych i niepewności. Ustawa ma mnóstwo wyjątków, a jej wejście w życie wcale nie będzie oznaczało ograniczenia handlu w niedzielę, tylko zmianę jego struktury. Prawdopodobnie skorzystają małe sklepy, które płacą najniższe pensje i najczęściej łamią prawa pracownicze. Mogą też zyskać te sieci handlowe, które wykorzystają luki w przepisach. Kilkanaście dni temu minister Elżbieta Rafalska zapowiadała, że wraz z Państwową Inspekcją Pracy będzie doprecyzować interpretację nowych rozwiązań. Jednak nawet PIP uznał, że zakaz handlu można łatwo obejść. Na zakazie handlu stracą też studenci dzienni, którzy pracować mogą głównie w weekendy. Dla wielu z nich to jedyna możliwość dodatkowego zarobku. Ustawa nie jest korzystna ani dla konsumentów, ani dla pracowników, ani dla sprzedawców. Prowadzi ona do chaosu i arbitralności. Dlatego jeżeli rząd jest otwarty na nowelizację przepisów o handlu w niedzielę, powinien napisać ustawę od nowa. Zamiast mnożyć zakazy przeplatane niezrozumiałymi wyjątkami, warto radykalnie podnieść wynagrodzenia za pracę w niedzielę. 2,5 razy wyższe wynagrodzenia za każdą pracę w niedzielę. To znacznie lepsze rozwiązanie niż niedopracowana ustawa przeforsowana przez Solidarność i rząd.

Trwa pokaz arogancji i pychy partii rządzącej. Kilkanaście dni temu wyszło na jaw, że wszyscy ministrowie otrzymali nagrody przekraczające roczne przeciętne wynagrodzenie w gospodarce. Wysokie premie za swoją pracę otrzymali też ministrowie prezydenccy i wojewodowie – niezależnie od ich zasług i oceny ich pracy. Gdy opinia publiczna dowiedziała się o olbrzymich nagrodach, władza po raz kolejny zareagowała bezczelnością i butą. Minister Jarosław Gowin, zarabiający ponad 15 tys. zł miesięcznie, ogłosił, że jako ministrowi sprawiedliwości niekiedy nie starczało mu do pierwszego. Adam Lipiński, minister w kancelarii Premiera Rady Ministrów, który otrzymał ponad 50 tys.,  skarżył się dziennikarzom, że nie dostał żadnej finansowej nagrody. Władza bez opamiętania marnotrawi publiczne pieniądze, a w tym samym czasie miliony Polaków żyją w ubóstwie. Chociaż zewsząd słyszymy o poprawiającej się sytuacji w gospodarce i na rynku pracy, już od 8 lat płace w sferze budżetowej pozostają na tym samym poziomie, co przy uwzględnieniu wzrostu cen, oznacza ich realny spadek o ponad 10%. Z dala od społeczeństwa rząd pławi się w luksusach, a pracownicy żyją w biedzie. To nie tak miało wyglądać. OPZZ domaga się radykalnego wzrostu płac w budżetówce!

Ministerstwo rolnictwa przygotowało projekt nowelizacji ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników, w którym zaproponowało nowy rodzaj umowy – o pomocy przy zbiorach. Taka umowa ma być oskładkowana i obowiązywać nie dłużej niż 3 miesiące. Niestety rząd chce, aby do pracy wykonywanej na podstawie tej umowy nie miały zastosowania przepisy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę. W ten sposób setki tysięcy pracowników polskich i migrantów z Ukrainy będzie mogło dostawać stawki 3-5 zł za godzinę. Będzie to silny bodziec do obniżania płac na całym rynku pracy. OPZZ od lat walczy o to, aby płaca minimalna dotyczyła wszystkich pracowników i wszystkich rodzajów umów. Zamiast wprowadzać luki w systemie, wszystkie rodzaje pracy powinny być objęte płacą minimalną. Nie ma zgody na usankcjonowanie wyzysku!

Dzieci w psychicznej rozsypce. Liczba najmłodszych z problemami psychicznymi rośnie w zastraszającym tempie. Eksperci podkreślają, że tak źle jeszcze nie było. Z badań przeprowadzonych wśród warszawskich gimnazjalistów wynika, że objawy depresyjne ma co piąta piętnastolatka. Według policji przez trzy lata o jedną trzecią zwiększyła się liczba nastolatków próbujących odebrać sobie życie. Międzynarodowe porównania nie pozostawiają wątpliwości, że kondycja psychiczna młodych ludzi, w tym szczególnie dziewcząt, jest w Polsce bardzo zła. Ich ocena zadowolenia z życia jest najgorsza ze wszystkich uczestników badania przeprowadzonego w 42 krajach. Zarazem pomoc dla osób z problemami psychicznymi jest niewystarczająca. Aby spełnić standardy WHO, powinno być 10 psychiatrów na 100 tys. populacji dzieci i młodzieży. Obecnie jest czterech.

Firma badawcza Sedlak & Sedlak przedstawiła raport dotyczący wynagrodzeń w Warszawie. Wynika z niego, że mediana wynagrodzeń osób pracujących w Warszawie w 2017 r. wyniosła 5645 zł brutto. W ubiegłym roku w stolicy najwięcej zarabiali pracownicy zatrudnieni w branży technologii informatycznych, telekomunikacji i bankowości. Mediany ich zarobków wyniosły odpowiednio 7081 zł i 7000 zł brutto. Najgorzej opłacani byli sprzedawcy/kasjerzy (2700 zł brutto), nauczyciele kontraktowi (3000 zł) i recepcjoniści (3000 zł). Z badania wynika, że zarobki osób zatrudnionych w Warszawie znacznie przewyższają płace osób pracujących w innych miejscowościach. Mediana w całej Polsce, nie uwzględniając Warszawy, wyniosła 3924 zł brutto. Na wielu niższych stanowiskach w stolicy zarobki są jednak na podobnym poziomie do tych, które są wypłacane w innych polskich miejscowościach. Warto też pamiętać, że często recepcjoniści czy ochroniarze otrzymują groszowe pensje w firmach, których prezesi zarabiają miliony. Podobna sytuacja ma miejsce w innych dużych miastach. Mniejsze nierówności, większa stabilność zatrudnienia i godne płace dla wszystkich to podstawa dobrze funkcjonującego rynku pracy. Dlatego warto naciskać na rozpowszechnianie umów etatowych i podnoszenie wynagrodzeń w profesjach, które są najgorzej opłacane. 

Główny Urząd Statystyczny przedstawił raport na temat funkcjonowania mikroprzedsiębiorstw. Wynika z niego, że w 2016 roku w mikroprzedsiębiorstwach pracowało 3957 tys. osób. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w mikrofirmach w 2016 r. wyniosło zaledwie 2577 zł brutto i było aż o 1,7 tys. zł niższe niż w podmiotach zatrudniających powyższej 9 osób. Dane GUS dowodzą, że stopień inwestycji w małych firmach jest o wiele niższy niż w dużych firmach – zazwyczaj są one nastawione na szybki zysk i konkurowanie niskimi kosztami pracy. Wielu pracowników w najmniejszych firmach pracuje na granicy płacy minimalnej i rozpowszechnione są w nich różne niestandardowe formy zatrudnienia. Warto też pamiętać, że małe firmy często są podwykonawcami większych przedsiębiorstw, a w wielu przypadkach założenie nowej firmy jest wymuszone przez pracodawcę. Trudno też oszacować skalę szarej strefy i wypłacania części wynagrodzeń bez odprowadzania składek ani podatków. Niestety również tego typu patologie w małych firmach są znacznie bardziej powszechne niż w całej gospodarce. Ponadto w mikroprzedsiębiorstwach praktycznie nie funkcjonują związki zawodowe i pracownicy mają bardzo słabą pozycję negocjacyjną.

28 lutego 2018 r. został zawarty kompromis w ramach dialogu trójstronnego pomiędzy Komisją Europejską, Parlamentem Europejskim i Radą UE w sprawie rewizji dyrektywy o pracownikach delegowanych.  Kompromis zawiera wszystkie nasze najważniejsze postulaty: wprowadzenie zasady równej płacy za tę samą pracę w tym samym miejscu poprzez objęcie pracowników delegowanych postanowieniami układów zbiorowych pracy, obowiązkowe ponoszenie kosztów związanych z zakwaterowaniem oraz podróżą przez delegującego pracodawcę, ograniczenie okresu delegowania z bezterminowego do maksymalnie 18 miesięcy. Kompromis wyłączył jednak z zakresu dyrektywy kwestie związane z delegowaniem kierowców, jak również te dotyczące podwykonawstwa. Przyjęte rozwiązania są jednak na pewno krokiem w dobrym kierunku. Liczymy, że wkrótce polscy pracownicy odczują pozytywne efekty zrewidowanej dyrektywy i będą korzystać ze zrównania ich praw z prawami pracowników innych krajów.

Dzisiaj Dzień Kobiet. Niestety kobiety w Polsce wciąż zarabiają o blisko 20% mniej od mężczyzn, trudniej im awansować, rzadziej pełnią funkcje kierownicze, w większym stopniu są obciążone obowiązkami domowymi. Dzieje się tak, choć zgodnie z art. 33 Konstytucji RP „Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym. Kobieta i mężczyzna mają w szczególności równe prawo do kształcenia, zatrudnienia i awansów, do jednakowego wynagradzania za pracę jednakowej wartości, do zabezpieczenia społecznego oraz do zajmowania stanowisk, pełnienia funkcji oraz uzyskiwania godności publicznych i odznaczeń”. Dość dyskryminacji kobiet! Czas na równość w domu i na rynku pracy.

Piotr Szumlewicz

(fot. pixabay.com)