Wojciech Skurkiewicz, sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, ocenił pracę samorządowych domów pomocy społecznej. Stwierdził, że samorządy nie zdały egzaminu podczas epidemii koronawirusa.

W wypowiedzi cytowanej przez Polską Agencję Prasową uznał, że sytuacja w podległych samorządom DPS-ach była w ostatnich miesiącach dramatyczna, co rodzi obawy o przygotowanie tych placówek na wypadek kolejnej fali epidemii. Pan Skurkiewicz uważa, że pracownicy DPS-ów w zdecydowanej większości opuścili swoich podwładnych i pacjentów i gdyby nie wsparcie wojska to – „… naprawdę mielibyśmy olbrzymi problem”.

Słowa polityka PiS spotkały się z ostrą reakcją Związku Zawodowego Pracowników Pomocy Społecznej przy Powiatowym DPS w Ostrowinie (gmina Oleśnica, woj. dolnośląskie). Związkowcy uważają, że wiceminister Skurkiewicz nie ma żadnej wiedzy na temat funkcjonowania i problemów z jakimi borykają się na co dzień placówki pomocy społecznej świadczące opiekę stacjonarną dla osób, które nie są w stanie samodzielnie funkcjonować w środowisku. Podkreślają, że dla większości pracowników DPS taka wypowiedź jest krzywdząca i deprecjonująca ich pracę w środowiskach lokalnych. Przyznają jednak, że obawy o przygotowanie na kolejną falę pandemii są częściowo uzasadnione – chodzi o przepełnienie placówek. Związkowcy zwracali się z prośbą o pomoc do Ministra Rodziny Pracy i Polityki Społecznej. Postulowali m.in. stworzenie odpowiednich warunków prawnych do pracy w przypadkach występowania chorób zakaźnych, zwiększenie środków na wynagrodzenia opiekunów z budżetu państwa, objęcie pracowników placówek zasiłkiem chorobowym na czas obowiązkowej kwarantanny w wysokości 100% wynagrodzenia oraz regularnych testów na koronawirusa. Zarząd ZZ Pracowników Pomocy Społecznej przy DPS w Ostrowinie liczy, że wiceminister Skurkiewicz wesprze te postulaty zwracając się do koleżanki z rządu – minister Marleny Maląg.

R.G.


Pismo Związków Zawodowych Pracowników Pomocy Społecznej w Ostro