WZZ PGM: „Prosimy o zaprzestanie bezsensownej karuzeli stanowisk w branży, gdzie w pierwszej kolejności liczy się wiedza, zaangażowanie a przede wszystkim fachowość kierownictwa zarządzającego firmą”.

Wolny Związek Zawodowy Pracowników Gospodarki Morskiej skierował do wicepremiera Jacka Sasina, ministra aktywów państwowych, stanowisko w sprawie funkcjonowania państwowych firm stoczniowych. Związkowcy przypominają, że przemysł stoczniowy, po latach przeobrażeń, zmian właścicielskich, upadkach i odradzaniu, wciąż pozostaje ważnym ogniwem gospodarki kraju leżącego nad morzem. Prywatne firmy całkiem dobrze prosperują, zapewniając miejsca pracy w gospodarce morskiej. Tymczasem państwowe firmy stoczniowe, od lat borykają się z wieloma problemami. Wprawdzie ich pozycja jest nadal znacząca – mają duży potencjał produkcyjny i powinny być liderami w swoich regionach. Wciąż zapewniają kilka tysięcy miejsc pracy i stanowią rynek zbytu materiałów i urządzeń dla setek kooperantów, zatrudniających kolejne tysiące pracowników. Takie stocznie jak SR Nauta i Stocznia Wojenna, Baltic Operator i EPG w Trójmieście oraz MSR Gryfia i ST3 w Szczecinie są powiązane właścicielsko z Agencją Rozwoju Przemysłu, Polską Grupą Zbrojeniową czy TFI Mars. Podlegają Ministerstwu Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej lub Ministerstwu Aktywów Państwowych.

Związkowcy uważają, że dla ich utrzymania i rozwoju konieczna jest rzeczywista realizacja przyjętego przez Rząd RP, programu odbudowy cywilnej i towarowej floty morskiej. WZZ PGM niepokoi znacząca redukcjarządowego planu modernizacji sił morskich do 2035 roku i pyta: „Czy po 2035 r. będzie cokolwiek jeszcze pływać po Bałtyku pod Polską Banderą?”.

WZZ PGM, jako członek OPZZ, wtrosce o przyszłość polskiego przemysłu stoczniowego zwraca się do ministra Sasina o natychmiastowe podjęcie działań umożliwiających naprawę państwowych firm stoczniowych, gdyż w przeciwnym razie znajdą się kolejny raz na krawędzi swojego istnienia.

R.G.