Powszechnie dostępne mieszkania to towar wyborczy, który się dobrze sprzedaje.

Na początek zagadka: skąd pochodzi ten tekst?

- Jedną z barier utrudniających rozwój jest nieadekwatność rynku mieszkaniowego do potrzeb społecznych, co dla wielu rodzin oznacza brak perspektywy na posiadanie mieszkania. (…) Pod względem liczby mieszkań na 1 tys. mieszkańców ciągle jesteśmy na jednym z ostatnich miejsc w całej Europie.(…) Mieszkania w Polsce są wciąż zbyt drogie. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie nie wystarcza na nabycie 1 m2 mieszkania, a w największych miastach nie wystarcza na nabycie 0,5 m2. (…) Wdrożymy program budowy mieszkań dla osób średnio i nieco mniej niż średnio zarabiających.

Tym, którzy zgadli, gratuluję. Pozostałym odpowiadam: to jest fragment Programu Prawa i Sprawiedliwości z 2014 r. , czyli zapowiedź „Mieszkania plus”, a mówiąc bardziej pompatycznie - Narodowego Programu Mieszkaniowego. Jego celem jest (było?) zwiększenie dostępu do mieszkań dla osób o dochodach uniemożliwiających nabycie lub wynajęcie mieszkania na zasadach komercyjnych. Zgodnie z obietnicą wyborczą do 2030 roku na 1 tys. mieszkańców przypadnie 435 mieszkań. Założenie ambitne, ale rzeczywistość okazała się mniej łaskawa dla wizjonerów rozwoju budownictwa mieszkaniowego w Polsce. Do dziś, po czterech latach funkcjonowania programu, wybudowanych zostało… 1017 mieszkań! A jeszcze w kwietniu 2018 premier Morawiecki mówił, że do końca 2019 roku powstanie 100 tys. mieszkań w ramach Mieszaniaplus. Ktoś, kto nie ma wiary we własne słowa, nie zarabia milionów, a przecież pan premier je zarobił. Wydawało się zatem, że jest wiarygodny. Jednakże Mirosław Barszcz, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Nieruchomości (powołanego, by „…oferować profesjonalne wsparcie w zakresie inwestowania w projekty mieszkaniowe w całej Polsce”), tonował wówczas optymizm pana Morawieckiego. Mówił: - To nieporozumienie, które spróbuję wyjaśnić. Zacznijmy od tego, skąd wzięła się liczba 100 tys. mieszkań. Kiedy trzy lata temu zaczęliśmy zajmować się programem M+, jeszcze jako BGK Nieruchomości, oszacowaliśmy, ile jest gruntów, na których potencjalnie można realizować budownictwo na wynajem. Okazało się, że na około 100 tys. mieszkań. Na tyle oceniliśmy potencjał tej części rynku, przy czym był to konserwatywny szacunek. Barszcz podkreślił jednak, że na deskach kreślarskich jest 18 tys. mieszkań a wszystko, co było zrobione do tej pory, było przygotowaniem się do rozpędzeniamaszyny, która wystartuje z podwójnym napędem jeszcze pod koniec 2018 roku. – W przyszłym będzie działała na najwyższych obrotach – zapewniał prezes PFR Nieruchomości. Nie zadziałała. Dla osiągnięcia przedmiotowego celu każdego roku w trakcie nadchodzącej dekady (2021-2030) w kraju musiałoby być oddawanych do użytkowania co najmniej 200 tys. nowych mieszkań i domów. Wszystko wskazuje na to, że udział Mieszkania Plus w dochodzeniu do unijnych standardów mieszkalnictwa będzie zaledwie symboliczny.

Bankructwo programu? Dzisiaj można wszystko zrzucić na koronawirusa. Kilka lat temu ważne były głosy wyborców, które miały oderwać od władzy ekipę Donalda Tuska, a obietnica powszechnie dostępnych mieszkań to towar wyborczy, który się dobrze sprzedaje. Teraz Mieszkanie plus kojarzy się bardziej z kolejnymi przeobrażeniami programu niż z obrazkami szczęśliwych rodzin wprowadzających się do pierwszego, własnego (kiedyś) M. Ewoluowały założenia, terminologia, prognozy, obietnice, instytucje, ministerstwa.Jak rękawiczki wymieniano osoby odpowiedzialne za realizację M+. Więcej w tym było polityki niż chęci i umiejętności budowania.

Czterdzieści lat temu, gdańscy stoczniowcy spisali 21 postulatów do władzy. 19. brzmiał: „Skrócić czas oczekiwania na mieszkanie”. Działo się to w peerelu, gdzie w kryzysowym już, 1978 roku oddano do użytku najwięcej, bo ponad 280 tys. mieszkań! W najlepszym dla III RP roku 2017 – 180 tysięcy,w tym zaledwie kilkaset w ramach programu Mieszkanie plus. Dlatego młodszej generacji nie pozostaje nic innego jak wzięcie wysoko oprocentowanego kredytu, czyli kilkudziesięcioletniego długu, spłacanego pośrednio deweloperom.

Trzydzieści lat po przemianach ustrojowych, polskim pracownicom i pracownikom nadal żyje się ciężko. Dlatego Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych wzywa: Czas na nowe otwarcie i spełnienie najważniejszych oczekiwań pracowników. Dostępność mieszkań jest jednym z naczelnych postulatów OPZZ!

R.G.