– Ileś ważniejszych lub mniej ważnych deklaracji bez załączników wykonawczych do ich wprowadzania, potwierdza brak pomysłów na rozwiązanie redukcji emisji szkodliwych zanieczyszczeń dla klimatu – pisze Grzegorz Jadwiżuk, przedstawiciel OPZZ na zakończonej właśnie konferencji COP26 w Glasgow.

Grzegorz Jadwiżuk, przewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce LW Bogdanka

Już pierwszego dnia udziału w COP26 polska delegacja związkową usłyszała głos liderów państw rozwiniętych o przygotowaniu nowej deklaracji odejścia od węgla z poszanowaniem zasad sprawiedliwej transformacji do końca lat 30. dla państw rozwiniętych i do końca lat 40. w przypadku krajów rozwijających się. Sygnatariusze nowego porozumienia zobowiązali się do zakończenia wszelkich nowych inwestycji w energetykę węglową w kraju i za granicą, do rozwoju czystych technologii i efektywności energetycznej oraz objęcia pracowników likwidowanej branży węglowej programem sprawiedliwej transformacji. Jak zauważyli członkowie polskiej delegacji – nie byłoby nic złego w tej politycznej deklaracji, gdyby nie pozostawiała złudzeń co do tego, do jakiej grupy należy Polska. Inna sprawa – pod deklaracją nie podpisali się główni producenci węgla na świecie, np. Chiny, Rosja, Australia i inni. Naszym zdaniem dokument w przedstawionej formie jest na tyle nieprecyzyjny, że może w przyszłości być różnie interpretowany. Nasze obawy starała się rozwiać Anna Moskwa, minister klimatu i środowiska, z którą rozmawialiśmy osobiście. Zapewniła nas, że Polska znajduje się w koszyku państw rozwijających się, więc deklaracja nie stoi w sprzeczności z podpisaną Umową społeczną, a Umowa jest priorytetem w procesie redukcji węgla w naszym kraju. W ostatnich dniach Konferencji poznaliśmy stanowisko rządu Australii, który decydowanie nie rezygnuje z wydobycia węgla, podstawowego – w jego opinii – jeszcze przez wiele lat, źródła produkcji najtańszej energii elektrycznej. Ale to rząd Australii…

Moje wrażenie po COP 26? Podobnie jak przed dwoma laty w Madrycie, wyjątkowym pawilonem, gdzie można było zobaczyć nowe technologie mające wpływać na poprawę klimatu, był pawilon Japonii – jedyny, w którym nie można było robić zdjęć. Wszyscy inni przywieźli na Konferencję tylko „rozważania teoretyczne”. Moim zdaniem to za mało dla uzasadnienia tak ogromnych kosztów organizacji szczytu. Jakaś liczba ważniejszych lub mniej ważnych deklaracji bez załączników wykonawczych do ich wprowadzania, potwierdza brak pomysłów na rozwiązanie redukcji emisji szkodliwych zanieczyszczeń dla klimatu. Najwięksi ,,truciciele” nie wykazali chęci do współpracy w kierunku, o którym rozmawiano w Glasgow. Wspomniana wcześniej deklaracja, podpisana także przez Polskę, potrzebna była chyba tylko prezydencji brytyjskiej do udowodnienia sensu ulokowania tak ogromnych środków w organizację szczytu, który po raz kolejny niczego wielkiego nie przyniósł.