Od kilkunastu godzin machina propagandowa władzy produkuje informacje o europejskim triumfie rządu p. Morawieckiego dzięki wydatnemu wsparciu Pana Prezydenta Andrzeja Dudy. Polska ma otrzymać 63,8 mld euro grantów i pożyczek z tzw. funduszu odbudowy Unii Europejskiej. Program jest powiązany z nowym budżetem Unii na lata 2021-2027. Budżetem z naszych kieszeni.

Jak wiadomo, w życiu i w polityce obowiązuje zasada „coś za coś”. Być może kiedyś się dowiemy (tym razem bez fanfar), ile z tych miliardów to kwota netto. Może być i tak, że dostaniemy te środki w zamian za bezwarunkową akceptację unijnej polityki klimatycznej. Ponadto wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, Vera Jourova oświadczyła, że dołoży wszelkich starań, by w nowym, wieloletnim budżecie UE wypłata środków unijnych była uzależniona od spełniania norm praworządności. Zatem do ostatecznego sukcesu rządu i Pana Prezydenta, droga daleka. Żeby było jasne: życzymy im tego sukcesu i nie chodzi o schlebianie próżności polityków, ale o ratowanie milionów miejsc pracy.

W tym miejscu warto zasygnalizować pewien problem. Od wielu tygodni usiłujemy dowiedzieć się od rządzących jaka jest prawdziwa skala bezrobocia, ilu pracowników jest na przestoju, co się dzieje z funduszami „covidowymi”,które płynęły do nas szerokim strumieniem z Unii Europejskiej. Odpowiedzi są co najwyżej wymijające. Nie wiedzą? Boją się mówić o prawdziwej skali kryzysu gospodarczego i zdrowotnego? Dlaczego do niedawna rządowe media tak oszczędnie gospodarowały informacją o pomocy unijnej? 2 kwietnia 2020 Komisja Europejska, wychodząc naprzeciw propozycjom związków zawodowych i organizacji pracodawców, przygotowała instrument mający na celu ochronę miejsc pracy w związku z pandemią. „Wsparcie w celu zmniejszenia bezrobocia w sytuacji kryzysowej (SURE)” zapewnia pomoc finansową państwom członkowskim w formie pożyczek udzielonych na korzystnych warunkach, przeznaczonych na pokrycie wydatków związanych z dofinansowaniem ograniczonego czasu pracy, oraz innych środków związanych z ochroną zatrudnienia. Program przewiduje również dofinansowanie zasiłków dla osób samozatrudnionych. Komisja przeznaczyła 100 mld Euro na realizację działań w ramach tego instrumentu. Środki są przyznawane na wniosek poszczególnych krajów. Ile uzyskał rząd p. Morawieckiego i gdzie są te pieniądze?

OPZZ, dzięki Koleżankom i Kolegom z zakładowych organizacji związkowych,na bieżąco monitoruje sytuację w przedsiębiorstwach. Nie są to wiadomości optymistyczne. Np. u metalowców, w niemal pięćdziesięciu największych polskich zakładach wprowadzono przestoje, ograniczono czas pracy i wynagrodzenia od 5 do 50%. Podpisano stosowne porozumienia. Przypomnijmy, że zgodnie z art. 15g specustawy antycovidowej pracownikowi objętemu przestojem wypłaca się wynagrodzenie obniżone nie więcej niż o 50 proc., ale nie niższe niż minimalne wynagrodzenie (2,6 tys. zł). Dopłata wynosi 1,3 tys. zł. W przypadku skróconego czasu pracy (maksymalnie o 20 proc.) pensja nie może być niższa od płacy minimalnej i jest dofinansowana w połowie (dopłata nie może jednak przekroczyć 40 proc. przeciętnego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału). Problem polega na tym, że najbardziej obciążony jest pracownik. W skrajnym przypadku, zakład daje 1.300 zł., rząd dokłada drugie tyle, a pracownik… 2.300 zł.! A idzie to ze składek, które co miesiąc odprowadzamy na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych i Fundusz Pracy - w ubiegłym roku było to 14 miliardów złotych.

Zestawienie tych faktów z brakiem rzetelnej i uczciwej informacji rządu, otwiera pole do różnych spekulacji. Niepokój rośnie. Ludzie mają dość. Nie chcielibyśmy aby wyszli z tym hasłem na ulicę.

R.G.