Skąd rząd bierze pieniądze na realizację swoich obietnic?

Należy zacząć od tego, że w budżecie nie ma żadnych pieniędzy. Nie istnieje też żaden państwowy skarbiec wypełniony po brzegi złotymi monetami, nad którym pieczę sprawuje minister finansów. Budżet państwa, podobnie jak budżet gospodarstwa domowego albo przedsiębiorstwa, to zestawienie planowanych wpływów i wydatków. Różnica między budżetem domowym a budżetem państwa jest tak naprawdę jedna: sposób zdobywania dochodów. My zarabiamy, pracując, możemy też otrzymywać dochód w ramach świadczeń społecznych lub wypracowywać zyski z kapitału bądź lokat. Państwo nie pracuje, tylko opodatkowuje naszą pracę i stąd czerpie dochód, czyli de facto przerzuca ciężar utrzymania na nas. Co więcej, państwo zabiera nam nawet połowę tego, co wypracujemy. Jeśli są tacy, którzy wierzą, że rząd hoduje 500-złotowe banknoty w przyzakładowym ogródku, to się mylą.

Głównym źródłem dochodów budżetu państwa są podatki, które stanowią ponad 90 proc. wszystkich dochodów.

W ubiegłym roku serwis ciekaweliczby.pl zapytał Polaków o to, skąd ich zdaniem biorą się pieniądze na program 500+. Co się okazało? Co piąty rodak nie wiedział, jakie jest główne źródło finansowania programu 500 plus, a jedynie 38 proc. badanych ma świadomość, że tym źródłem są płacone przez nich podatki.

Polityka rządu PiS, w sferze socjalnej, to nie polityka świętego Mikołaja, bo rząd nie tworzy dochodu narodowego, tylko sięga do naszych pracowniczych kieszeni.

Kiedy rządzący nie wiedzą skąd wziąć pieniądze na realizację swoich obietnic, to zawsze sięgają do kieszeni pracowników.

Proszę spojrzeć na dwa fundusze, Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Pierwszy powołany do tego by łagodzić skutki bezrobocia, drugi, aby rekompensować pracownikom wynagrodzenia w przypadku upadłości zakładów. Obydwa Fundusze finansowane są ze składek pracodawców, a tak naprawdę z naszych pracowniczych środków, ponieważ wspomniane składki pomniejszają nasze wynagrodzenia.

Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych od lat zwraca uwagę na fakt, że z tych funduszy finansuje się cele nie związane z rynkiem pracy: świadczenia integracyjne, koszty związane z koordynacją przez asystenta rodziny zadań określonych w art. 8 ust. 2 ustawy o wsparciu kobiet w ciąży i rodzin "Za życiem", finansowanie zadań w zakresie rozwoju instytucji opieki nad dziećmi w wieku do lat 3, czy finansowanie kosztów związanych ze specjalizacją oraz realizacją staży podyplomowych lekarzy, lekarzy dentystów, pielęgniarek i położnych .

Po wydrenowaniu Funduszu Pracy i Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, rząd sięgnął po kolejne nasze pieniądze, potrzebne na sfinansowanie tzw. 13-stki dla emerytów – tym razem odkładane w Funduszu Rezerwy Demograficznej.

Fundusz Rezerwy Demograficznej pełni funkcję – jak sama nazwa wskazuje – rezerwy finansowej. Oznacza to, iż głównym celem utworzenia FRD jest zapewnienie środków pieniężnych na wypadek ich niespodziewanego braku. Oczywiście nie chodzi o pieniądze w ogóle, lecz o te przeznaczone na finansowanie wypłat świadczeń emerytalnych polskim obywatelkom i obywatelom.

Ile jest środków na Funduszu Rezerwy Demograficznej?

Według stanu na koniec pierwszego kwartału 2020 r. stan funduszu wyniósł 54,5 miliarda zł. – oczywiście uwzględniając należność od Funduszu Solidarnościowego z tytułu udzielonych pożyczek. W 2019 r. FRD udzielił 8,7 miliarda zł pożyczki Funduszowi Solidarnościowemu, a 25 marca 2020 r. kolejne 10 miliardów zł na wypłatę tzw. 13-tej emerytury. Łączna wartość należności FRD z tytułu udzielonych pożyczek do Funduszu Solidarnościowego wyniosła na koniec marca 2020 r. 18,7 miliarda zł. Tak więc naprawdę aktywa finansowe Funduszu Rezerwy Demograficznej na koniec marca br. Wyniosły 35,7 miliarda zł.

Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie pewne szczegóły.

Otóż pożyczki dla Funduszu Solidarnościowego z Funduszu Rezerwy Demograficznej, niezbędne na sfinansowanie tzw. 13-stki są nieoprocentowane. Biorąc pod uwagę stopę zwrotu z całości zarządzanych przez FRD aktywów w 2019 r.na poziomie 2,26% - to nieoprocentowana pożyczka w kwocie 18,7 miliarda zł, z okresem spłaty do 2040 r. oznacza, że do naszego funduszu nie trafi blisko 2 miliardy zł. z tytułu inwestowania środków FRD. To są realne pracownicze straty, oczywiście zakładając, że pożyczka zostanie spłacona, a wiemy z przeszłości, że często takie pożyczki są umarzane.

Pamiętajmy więc: za każdym razem, kiedy rządzący składają jakieś finansowe obietnice, po prostu decydują o tym, jak wydać nasze pieniądze.

Bogdan Grzybowski - OPZZ