- Jeśli ktoś przejmuje dodatkowe zadania bez rekompensaty, bez wsparcia merytorycznego, za minimalną pensję, to jaka to jest praca? Niezadowolenie jest ogromne – mówi szefowa Związku Zawodowego Pracowników ZUS Beata Wójcik. I ostrzega: urzędnicy są gotowi wyjść na ulice.

Biuro prasowe OPZZ

Szereg pism do prezes ZUS Gertrudy Uścińskiej Związek Zawodowy Pracowników ZUS skierował na początku lipca (wszystkie załączniki na dole strony). Wzywa w nich do „podjęcia natychmiastowych działań w celu stworzenia odpowiednich warunków pracy i płacy oraz dostosowania odpowiedniej liczby pracowników do ilości realizowanych zadań”.

Sytuację pracowników związkowcy nazywają „dramatyczną”, a samą prezes oskarżają o ignorowanie i eskalację problemów: przydzielanie pracownikom nowych zadań bez wcześniejszego przygotowania merytorycznego, niekończące się nadgodziny, brak odpowiedniego sprzętu czy złą organizację pracy.

I podają konkretne przykłady z ostatnich tygodni. „Pracownicy otrzymali wytyczne na temat wdrożenia programu 300+ na kilka dni od wprowadzenia ustawy w życie. Szkolenia odbywają się po godzinach pracy w domu w formie samokształcenia. Infolinia jest niewydolna od lat”.

Epidemia COVID-19 tylko pogorszyła ten stan rzeczy. „Mogłoby się wydawać, że w ZUS pandemia wygasła i poszła w zapomnienie, gdyby nie widok pracowników, którzy mimo upałów siedzą w maseczkach bez możliwości wypicia jakiegokolwiek płynu. Nawet pies przewodnik ma miskę z wodą, a pracownik SOK [sala obsługi klienta] nie ma nawet takich praw”.

Niewolnicza praca za najniższe wynagrodzenie

Oprócz złego zarządzania jedną z najważniejszych przyczyn tak fatalnej sytuacji jest niedobór pracowników. Wynika to bezpośrednio z niskich płac: nowi pracownicy w większości otrzymują minimalne wynagrodzenie, a podwyżek i ścieżki awansu brak. Poza tym płace zżera wysoka inflacja.


- W rezultacie jesteśmy zmuszani do pracy w nadgodzinach – mówi Beata Wójcik, przewodnicząca ZZ Pracowników ZUS.

– Przełożeni mówią, że jesteśmy zobowiązani do służby społeczeństwu, że najważniejszy jest klient. Ale to wszystko się odbywa kosztem naszych rodzin i zdrowia. Jeśli ktoś przejmuje dodatkowe zadania bez rekompensaty, bez wsparcia merytorycznego, do kresu wytrzymałości, to jaka to jest praca? – pyta retorycznie.

Do tej pory związkowcy i związkowczynie ograniczali się do pisemnych apeli do prezes ZUS i rady nadzorczej. Wciąż liczą, że pracodawca rozpocznie konstruktywny dialog. Dotychczasowe spotkania związkowców i związkowczyń z zarządem nie dały żadnych rezultatów, a rada nadzorcza podziękowała urzędnikom i urzędniczkom za ich pracę, ale bez zapowiedzi konkretnych działań.

Kierownictwo ZUS-u nie odpowiada też na apele Centrali OPZZ. Jeszcze w kwietniu przekazała prezes Uścińskiej szczegółową informację nie tylko na temat warunków pracy, ale i nastrojów i oczekiwań pracowników. Do dziś nie zostały podjęte jakiekolwiek działania „naprawcze”, a jedyną formą komunikacji pozostaje pozorowany dialog ze związkami.

Pracownicy ZUS-u mają dość, rząd zamraża płace

Jeśli próby porozumienia spełzną na niczym, urzędnicy i urzędniczki są gotowi wyjść na ulice. - Niezadowolenie wśród załogi jest bardzo duże, są osoby gotowe przyjechać na manifestację – przyznaje Uścińska.

Szanse na to, że taka manifestacja się odbędzie, są coraz większe. W poniedziałek 12 lipca na posiedzeniu Rady Dialogu Społecznego rząd po raz kolejny zadeklarował, że zamierza zamrozić wynagrodzenia w sferze budżetowej na 2022 r. Przy wysokiej inflacji sięgającej 4-5 proc. oznacza to de facto realny spadek wynagrodzeń ponad 560 tys. urzędników, nauczycieli czy policjantów. Największe centrale związkowe, w tym OPZZ, domagały się 12-procentowej podwyżki wynagrodzeń.

Urzędnicy są wściekli, bo w czasie pandemii nie tylko nie otrzymali żadnych programów wsparcia – jak to miało miejsce w przypadku prywatnych przedsiębiorców – ale na dodatek nałożono na nich nowe obowiązki w ramach kolejnych tarcz antykryzysowych. W dodatku wielu z nich o pracy zdalnej może tylko pomarzyć, jako że spora część obywateli jest wykluczona cyfrowo, a i same urzędy są technologicznie zapóźnione.

(mo)

Załączniki: