3010 złotych brutto - tyle będzie wynosiło minimalne wynagrodzenie za pracę od 1 stycznia 2022 roku. Wysokość wynagrodzenia minimalnego ustaliła Rada Ministrów, ponieważ w Radzie Dialogu Społecznego, po raz kolejny, nie udało się wypracować kompromisu.

Norbert Kusiak, dyrektor Wydziału Polityki Gospodarczej i Funduszy Strukturalnych OPZZ


Tegoroczne negocjacje w Radzie Dialogu Społecznego zakończyły się fiaskiem. Osiągniecie porozumienia okazało się niemożliwe, choć do samego końca strona pracodawców i strona pracowników poszukiwały kompromisu. Różnice między stronami były jednak zbyt duże, aby można było zbliżyć stanowiska. Niektórzy pracodawcy nie tylko nie chcieli zgodzić się na podniesienie minimalnego wynagrodzenia za pracę, ale wręcz oczekiwali, że nastąpi jego zamrożenie na poziomie 2800 zł. Z taką propozycją OPZZ nie mogło się zgodzić.


Zawsze warto poszukiwać najlepszego rozwiązania i kompromisu, ale musi on uwzględniać interes stron i mieścić się w ramach obowiązujących przepisów prawa. Skoro ustawa o płacy minimalnej przewiduje coroczny jej wzrost, pracownicy mają prawo oczekiwać, że ich wynagrodzenie wzrośnie i pokryje rosnące koszty utrzymania. Nie zapominajmy, że Polska jest niechlubnym liderem w Unii Europejskiej pod względem wysokości inflacji. Według szybkiego szacunku inflacji Głównego Urzędu Statystycznego, wskaźnik CPI we wrześniu br. wyniósł 5,8 proc., a pod koniec roku może być jeszcze wyższy. Jeżeli rosną rachunki za prąd, gaz, opłaty za wywóz śmieci, musi też wzrastać wynagrodzenie minimalne. W przeciwnym razie godzimy się na to, że ponad 1,5 mln pracowników będzie żyło w ubóstwie.


Choć wysokość płacy minimalnej wzrośnie w porównaniu z pierwotną propozycją (3000 zł), to kwota 3010 zł nie zadowala OPZZ, ponieważ gwarantuje podwyżkę minimalnego wynagrodzenia tylko o 6 zł brutto ponad ustawowe minimum. To zbyt mało. Uważamy, że wyjście z kryzysu gospodarczego wynikającego z pandemii powinno zostać oparte o działania na rzecz podniesienia wynagrodzeń, dlatego OPZZ konsekwentnie proponowało w trakcie negocjacji płacowych, aby minimalne wynagrodzenie zwiększyło się o co najmniej 10,71 proc.


Mamy nadzieję, że nowe regulacje prawne, które są obecnie procedowane przez Parlament zmniejszą klin podatkowy, przez co zwiększy się wysokość płacy netto. Już dziś można jednak powiedzieć, że ustanowiony przez rząd wzrost płacy minimalnej nie uwzględnia istotnych parametrów ekonomicznych związanych z rosnącą wydajnością pracy i stabilną kondycją ekonomiczną firm, które, co warto podkreślić, uzyskały w trakcie pandemii znaczącą pomoc państwa. Sytuacja firm jest oczywiście zróżnicowana, ale generalnie wydajność pracy w przemyśle rośnie. W okresie styczeń–sierpień br. była o 15,9 proc. wyższa niż przed rokiem, przy nieznacznym zwiększeniu przeciętnego zatrudnienia (o 0,4 proc.) i wzroście przeciętnego miesięcznego nominalnego wynagrodzenia brutto o 8,8 proc. Firmy też coraz więcej produkują i sprzedają. W okresie pierwszych ośmiu miesięcy tego roku produkcja sprzedana przemysłu była o 16,4 proc. wyższa niż przed rokiem (wówczas notowano spadek o 4,5 proc.). Sprzedaż zwiększyła się w większości sekcji, z wyjątkiem górnictwa i wydobywania, gdzie wystąpił nieznaczny spadek. Nadal jest więc przestrzeń do podnoszenia płacy minimalnej.


Z pewnością podnosząc płacę minimalną trzeba działać z rozwagą, aby nie narazić przedsiębiorstw na perturbacje, ale nie można zapominać o faktach. Po pierwsze, tylko w 2020 roku firmy otrzymały ponad 130 mld zł wsparcia w ramach pomocy publicznej. To o ponad 3,5 razy więcej niż w 2019 r. Po drugie, w Polsce, w porównaniu z innymi państwami Unii Europejskiej, koszty pracy są niskie. Potwierdzają to dane Europejskiego Urzędu Statystycznego. Koszt zatrudnienia pracownika jest prawie trzy razy niższy niż wynosi średnia w Unii Europejskiej. I przepaść ta wciąż rośnie. Koszt pracy pracownika w Polsce w 2020 r. (11 euro na godzinę), kształtuje się na poziomie niższym niż unijna średnia (28,5 euro). Przez osiem lat średnia godzinowa płaca zwiększyła się o 3,1 euro za godzinę, podczas gdy w Niemczech o 6,1 euro, a w strefie euro o 4 euro.


Nie bez znaczenia jest także fakt, że wyczerpały się dotychczasowe dźwignie wzrostu i konkurencyjności oparte na niskich kosztach pracy i wynagrodzeniach, które przez wiele lat zapewniały Polsce zdolność do konkurowania z liderami wzrostu gospodarczego. Świat konkuruje dziś innowacyjnością produktów i usług, które wymagają wyższych płac. A niskie wynagrodzenia w Polsce stanowią poważną przeszkodę popytową oddziałującą negatywnie na wzrost zamożności społeczeństwa, które w niewielkim stopniu stymuluje popyt na innowacyjne dobra i usługi. W konsekwencji duża część przedsiębiorstw nie jest zainteresowana zwiększaniem konkurencyjności poprzez innowacyjność, woli konkurować niską ceną oraz kosztem wytworzenia produktu. Element ten stanowi poważną barierę systemową, która uniemożliwia wydostanie się Polski z pułapki średniego dochodu. Uważamy, zatem, że nie uda się zbudować silnych, nowoczesnych i konkurencyjnych przedsiębiorstw bez wyższych płac oraz godnie wynagradzanych pracowników. W kolejnym roku przypomnimy rządowi o naszych argumentach.

(nq)