Życie codzienne coraz bardziej opróżnia kieszenie statystycznego Polaka. Inflacja zjada wynagrodzenia z miesiąca na miesiąc. Coraz bardziej maleje siła nabywcza wynagrodzenia minimalnego. Istotną sprawą są znaczące różnice cen w różnych regionach Polski. Najmniej warta w tej chwili jest pensja minimalna w woj. lubuskim i małopolskim, najwięcej w Podkarpackiem.

Pensja minimalna wynosi 2100zł brutto (1530zł netto) a jej siła nabywcza wynosi średnio 1514zł. Jednak w niektórych regionach Polski pod koniec tego roku będzie warta zaledwie 1466zł. Dzieje się tak, ponieważ ceny w sklepach z miesiąca na miesiąc rosną. Niestety wzrost kosztów życia jest szybszy niż wynagrodzeń czy emerytur. Jest to potwierdzeniem i uzasadnieniem postulatu Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych o konieczności podwyższenia minimalnego wynagrodzenia do kwoty 50% średniego. W myśl tego w dalszym ciągu aktualne jest hasło „Polska POTRZEBUJE wyższych płac!”

Jak wynika z danych GUS, najmniej w tej chwili warta jest pensja minimalna w dwóch województwach - lubuskim i małopolskim. Tutaj ogólny wzrost cen po trzech miesiącach (to ostatnie dane z rozbiciem na konkretne województwa) wyniósł 0,6%. Biorąc pod uwagę, że w 2017 roku w drugim kwartale inflacja znacznie przyśpieszyła, zakłada się, że taka dynamika się utrzyma.

Inflacja jest dla najbiedniejszych najbardziej bolesna. U zarabiających najmniej, udział wydatków na żywność jest większy niż u pozostałych. To proste - biedniejsi nie pozwalają sobie na przykład na kino, teatr, nowe ubrania (które według GUS tanieją). W gospodarstwie o niskich zarobkach zwykle idzie na żywność 25% budżetu, a w pozostałych gospodarstwach domowych to z reguły 23% I właśnie dlatego najbiedniejsi tracą jeszcze więcej.


[Fot: Pixabay.com]


Łukasz Mycka