Rząd przygotowuje cztery ustawy, które mają zrewolucjonizować rynek pracy: tzw. ustawę o wspieraniu zatrudnienia, ustawę o elektronicznym zawieraniu umów, ustawę o Ochotniczych Hufcach Pracy i ustawę o zatrudnianiu cudzoziemców. OPZZ ostrzega: reformy nie mogą skutkować zwolnieniami w urzędach pracy ani dumpingiem cenowym zagranicznych pracowników.

Biuro prasowe OPZZ, 29.06.2021

O rewolucyjnych planach rządu mówiła na wtorkowym posiedzeniu prezydium OPZZ wiceminister Rozwoju, Pracy i Technologii Iwona Michałek oraz Ewa Flaszyńska, dyrektor Departamentu Rynku Pracy w tym ministerstwie. Był to pierwszy raz, kiedy przedstawiciele rządu przedstawili szczegóły swoich założeń prezydium Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Ministerstwo już od jakiegoś czasu prowadzi kampanię informacyjną na temat planowanych zmian i intensywnie jeździ po kraju, konsultując się z pracownikami urzędów pracy.

- Wszyscy dobrze wiemy, że obecnie funkcjonująca ustawa jest już pełnoletnia i kilka razy była już nowelizowana – mówiła wiceminister Michałek.

Pierwsza zmiana ma dotyczyć funkcjonowania powiatowych i wojewódzkich urzędów pracy, które zostaną przemianowane na tzw. centra wspierania zatrudnienia. Mają być one efektywniejsze, bardziej zcyfryzowane i bardziej nastawione na pomoc w znalezieniu nowej pracy bądź przebranżowieniu niż na wypłacaniu zasiłków.

- Chcemy, aby powiatowe urzędy pracy przekształciły się w centra wspierania zatrudnienia – mówiła dyrektor Departamentu Rynku Pracy. - Tu nie chodzi tylko o zmianę nazwy, tylko o stworzenie prawdziwych miejsc, w których każdy, kto chce znaleźć nową pracę albo zmienić starą, dostał wsparcie. Musimy też dokształcać kadry, zaproponować im profesjonalne kursy, m.in. poprzez stworzenie Centrum Analiz, Szkolenia i Doskonalenia Kadr Pracowników Służb Zatrudnienia. No i rzeczywiście chcemy oddzielić ubezpieczenie zdrowotne od statusu bezrobotnego – mówiła dyrektor.

Szef OPZZ: „Mamy 13 mln osób biernych zawodowo”

Ta ostatnia zmiana jest fundamentalna. Jeśli wejdzie w życie, nie trzeba będzie mieć formalnie statusu bezrobotnego, aby móc korzystać z państwowej opieki zdrowotnej (składka zdrowotna zostanie przeniesiona do ZUS-u).


Eksperci OPZZ przewidują, że jeśli przepisy wejdą w życie, rządzący będą mogli pochwalić się „papierowym” spadkiem bezrobocia.

- Chodzi nie tylko o statystyki, tylko o to, żeby pracować z tymi osobami, które naprawdę chcą znaleźć pracę – zapewniała dyrektor Departamentu Rynku Pracy. I obiecywała, że restrukturyzacja nie będzie wiązać się ze zwolnieniami wśród urzędników, a nikt, kto dziś jest uprawniony do korzystania z ubezpieczenia zdrowotnego, tego prawa nie straci.

- Oddzielenie statusu bezrobotnego od ubezpieczenia zdrowotnego absolutnie nie pozbawi nikogo do niego prawa. Naszym celem jest, aby do urzędów pracy zgłaszały się osoby, które chcą pracować, natomiast ci, którzy chcą tylko ubezpieczenia, a nie chcą pracować, zgłaszali się do innych instytucji, bo urząd pracy jest od pracy.

Przewodniczący OPZZ Andrzej Radzikowski zapewniał, że dostrzega konieczność reformy urzędów pracy, tak, aby lepiej spełniały potrzeby obywateli i aktywizowały niepracujących.

- Bardzo dużo słyszymy o rejestrowanym bezrobociu. Ale rejestrowane bezrobocie to tylko ci, którzy zgłosili się do urzędów pracy. Z drugiej strony mamy 13 mln osób biernych zawodowo, z których dużą część można by zaktywizować. Więcej pracujących osób z kolei więcej wpływów do budżetu i lepsze usługi publiczne dla wszystkich – tłumaczył.

Ukraińscy pośrednicy stosują dumping płacowy

Druga przygotowywana przez rząd ustawa dotyczy zatrudniania cudzoziemców. Dziś – na co skarżą się pracodawcy – procedura jest skomplikowana i długotrwała. Poza tym wielu cudzoziemców – zwłaszcza ze Wschodu – trafia do naszego kraju przez nieuczciwe pośrednictwa pracy, które często ograbiają ich z lwiej części zarobków.

- Teraz jest tak, że na oświadczeniach o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi, a więc dokumencie, który miał być wyjątkiem, do Polski przyjeżdża co roku 1,5 mln cudzoziemców. Z kolei z zezwoleniem na pracę wjeżdża tylko 300-400 tys. – mówiła Ewa Flaszyńska.

Z kolei przewodniczący OPZZ Andrzej Radzikowski zwracał uwagę na nieuczciwe praktyki, które są udziałem ukraińskich pośrednictw pracy, a co powinno zostać uregulowane prawnie.

- Dostaliśmy informację, że w Ukrainie powstają firmy, które wysyłają pracowników na zasadzie delegowania. A ponieważ Ukraina nie jest w Unii Europejskiej, nie obowiązują jej unijne przepisy w tym zakresie. To bardzo poważny dumping płacowy i trzeba temu zjawisku przeciwdziałać – apelował.

Szybka ścieżka do zarejestrowania pracownika

Ostatnie dwie ustawy – jak zapewniała wiceminister Iwona Michałek – są już niemal gotowe. – Jedna to krótka ustawa o zawieraniu umów elektronicznych przez niektórych pracodawców. - Chodzi o zawieranie umów z osobami, które pracują sezonowo. Chcemy, żeby wyszli z szarej strefy. Aby pracodawca „miał prostą ścieżkę zarejestrowania pracownika, nie musiał obchodzić nie wiadomo ilu urzędów, tylko żeby mógł to zrobić przez internet - mówiła Iwona Michałek.

Ostatni zapowiedziany przez ministerstwo projekt to ustawa o wspieraniu agencji ds. młodzieży (ministerstwo zapowiadało, że to robocza nazwa). - Chodzi nam o to, żeby unowocześnić Ochotnicze Hufce Pracy, aby w większym stopniu przygotowywały młodzież do lokalnego rynku pracy – mówiła minister. - Jesteśmy w przededniu wpisania wniosku do rejestru prac legislacyjnych tych dwóch ostatnich ustaw.

Wiceprzewodniczący OPZZ Sebastian Koćwin dopytywał też, czy reforma będzie też obejmowała podniesienie zasiłku dla bezrobotnych. Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych apeluje, by było to 50 proc. ostatniego wynagrodzenia (obecnie zasiłek wynosi 1240 zł). Niestety, ministerstwo nie ma takich ambitnych planów. - Na razie nie stać nas jako kraju, żeby zasiłek wynosił połowę ostatniej pensji, bo pensje są różne – powiedziała Flaszyńska.

(mo)