Czas na zmianę systemu podatkowego w Polsce. Bogaci powinni płacić o wiele wyższe podatki niż obecnie, biedni nieco niższe.

 
Jak podaje Europejski Urząd Statystyczny, podatki w Polsce należą do najniższych w UE. W 2015 r. wynosiły one 33,3% PKB, czyli o 6,7 pkt proc. mniej niż wynosi średnia unijna. Gdyby udział podatków w polskim PKB był na poziomie średniej unijnej, co roku wpływy fiskalne byłyby wyższe o około 120 mld zł! Trudno w tym kontekście się dziwić, że brakuje pieniędzy na ważne cele społeczne takie jak nowe przedszkola i żłobki, wyższe płace w sferze budżetowej czy wyższe emerytury.
 
Podatki w Polsce są jednak nie tylko niskie, ale bardzo niesprawiedliwe. Biedni płacą relatywnie wysokie podatki, bogaci bardzo niskie. W Polsce kwota wolna od podatku należy do najniższych w UE, więc osoby o niewielkich dochodach mają wyższe obciążenia niż mieszkańcy krajów zachodnich. PiS nie dotrzymał obietnicy z kampanii wyborczej i nie podniósł kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł. Natomiast istnieje przepaść między opodatkowaniem osób najlepiej zarabiających w Polsce i w innych krajach Unii. Górna stawka podatku PIT – 32% należy do najniższych w Unii. We Francji, Szwecji czy Belgii górna stawka podatku dochodowego przekracza 50%, a w prawie wszystkich krajach rozwiniętych wynosi ponad 40%.
 
W tej sytuacji warto byłoby zwiększyć kwotę wolną od podatku oraz radykalnie podnieść obciążenia dla najlepiej zarabiających Polaków. Należy wprowadzić dodatkową, górną stawkę podatku PIT np. wysokości 50%. W ten sposób większa część dochodów krezusów trafiałaby do budżetu i byłaby redystrybuowana w postaci wydatków na ważne cele społeczne.
 
Trudno też zrozumieć, dlaczego osoby najlepiej zarabiające przestają płacić składki emerytalne po przekroczeniu trzydziestokrotności przeciętnego, miesięcznego wynagrodzenia. Ten prezent dla krezusów sprawia, że łącznie ich obciążenia fiskalne są niekiedy niższe niż osób mało zarabiających. Polski nie stać na tak hojne przywileje dla bogatych.

 
Piotr Szumlewicz