Na posiedzeniu sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, wiceminister Marcin Zieleniecki przedstawił rządowy dokument Przegląd systemu emerytalnego - informacja Rady Ministrów dla Sejmu RP o skutkach obowiązywania ustawy z dnia 11 maja 2012 r. o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych wraz z propozycjami zmian". Wśród kilkunastu propozycji znalazł się pomysł, aby prawo do emerytury przysługiwało dopiero po przepracowaniu 15 lat składkowych.


Z wypowiedzi wiceministra wynikało, że brak choćby kilku dni oznacza utratę tego prawa! Zieleniecki stwierdził ponadto: - Nie możemy traktować wkładu emerytalnego jako swego rodzaju rachunku oszczędnościowego na starość.

Stwierdzenie to daleko wykracza poza rekomendacje Rady Ministrów. W dokumencie rządowym nie ma zapisu, że ktoś, kto odkłada na emeryturę krócej niż 15 lat nie dostanie nic. W dyskusjach przewijała się informacja, że niewielka kwota „uskładana" na koncie emerytalnym zostanie wypłacona jednorazowo. Nigdy nie stwierdzono, że zgromadzone środki na koncie emerytalnym przejmie państwo!

Zdaniem OPZZ, interpretacja wiceministra Zielenieckiego, to  próba zawłaszczenia pieniędzy przyszłych emerytów. Skoro od 18 lat każdy ubezpieczony wie, że wysokość emerytury zależy od jego wpłat na konto w ZUS, to jakim prawem ma to być  zmienione?  

Opiniując  rządowy dokument OPZZ podkreślało, że  okres składkowy powinien być stosunkowo krótki (nie dłuższy niż 5 lat). Przy czym należałoby odróżnić kwestię prawa do emerytury od statusu emeryta, z którym wiąże się wiele praw.

W ostatnich latach żaden rząd nie kwestionował tego, że wpłacone do systemu składki określają wysokość przyszłej emerytury. Gdyby tak się stało, to w polskim systemie emerytalnym zacznie obowiązywać zasada, że zgromadzone składki są podstawą do emerytury, ale nie dla wszystkich. Jeśli komuś zabraknie do wymaganego limitu np. roku pracy, to  składki przepadną!

Mamy nadzieję, że wiceminister wycofa się z tej skandalicznej wypowiedzi.
BP OPZZ