Bez nowych, wysokojakościowych miejsc pracy sprawiedliwa transformacja energetyczna nie ma racji bytu, a brak przemyślanej strategii przemian grozi zapaścią całych regionów – oto główne wnioski z polsko-niemieckich warsztatów, które odbyły się 7 października w Bogatyni.
Warsztaty, zorganizowane przez polskie przedstawicielstwo Fundacji im. Friedricha Eberta oraz zajmującej się transformacją niemieckich regionów węglowych inicjatywy Revierwende, były poświęcone wymianie doświadczeń z obu stron granicy oraz poszukiwaniom wspólnych rozwiązań. Zarówno położony na południowo-zachodnim krańcu Polski region Turowa, jak i sąsiednie niemieckie Łużyce przez dekady budowały miejscową gospodarkę i lokalny dobrobyt w oparciu o wydobycie i energetyczne zastosowanie węgla brunatnego. Dziś potrzebują nowych kierunków rozwoju, które nie zaprzepaszczą istniejącego dorobku, zapewnią dobre warunki do życia bez konieczności emigracji i zagwarantują bezpieczeństwo energetyczne. Rozwiązań oraz środków, które umożliwią ich wdrożenie, nadal jednak brakuje; także w Niemczech, gdzie planowanie i finansowanie transformacji jest bardziej zaawansowane niż w Polsce.
Spojrzenie z Polski…
Jak podczas spotkania zauważył Bogumił Tyszkiewicz, przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Górnictwa Węgla Brunatnego związany z Kopalnią Turów, udana transformacja energetyczna musi być bezwzględnie powiązana z transformacją gospodarczą – wygaszane zakłady i miejsca pracy należy zastępować nowymi, które zapewnią godne dochody dla mieszkańców, wpływy podatkowe dla samorządów i dalsze impulsy inwestycyjne. W przeciwnym razie nie ma mowy o transformacji, ale de facto o likwidacji, której związki zawodowe nie mogą zaakceptować.
Tymczasem, o czym mówili również inni uczestnicy dyskusji, strategię przyjętą przez polskie władze czy właściciela zakładu (spółkę PGE GiEK S.A.) podsumowują słowa „masz pieniądze i radź sobie”; w ramach przyjętych ustaw czy programów dobrowolnych odejść górnikom i energetykom przyznaje się świadczenia osłonowe, które doraźnie mogą łagodzić skutki utraty pracy, ale nie rozwiązują problemu jej braku. Regionowi takiemu jak Zagłębie Turoszowskie grozi więc wyraźne zubożenie i pogłębianie widocznych już dziś niekorzystnych trendów demograficznych. Jeśli w powiecie zgorzeleckim i lubańskim nie pojawią się konkretne inwestycje, z towarzyszącym im programami szkoleń zawodowych oraz innych instrumentów polityki rynku pracy, efektem odejścia od węgla będzie depopulacja. Przedstawiciele organizacji związkowych zwracali też uwagę na brak inwestycji odtworzeniowych i zakupów nowych urządzeń dla kompleksu, a także na rosnące obciążenie pozostających pracowników przy niedoborach kadrowych zwiększanych przez program dobrowolnych odejść.
Przed negatywnymi rezultatami źle przeprowadzonej transformacji przestrzegali także przedstawiciele lokalnych samorządów. „Skoro państwo polskie przez dziesiątki lat korzystało z kapitału ludzkiego tego regionu, zabezpieczając dostawy energii elektrycznej, powinno wziąć dziś odpowiedzialność i zlokalizować tu strategiczny zakład pracy” – powiedział burmistrz miasta i gminy Bogatynia, Wojciech Dobrołowicz. Zaznaczył przy tym, że miejscowość, na której czele stoi, stała się miastem właśnie dzięki Elektrowni i Kopalni Turów, a ich zamknięcie może oznaczać degradację do niewielkiej wioski.
Niedostatek jasnych komunikatów na temat dalszych losów kompleksu tylko potęguje poczucie niepewności i niepokoju. Według Rafała Gronicza, burmistrza Zgorzelca, brak terminu zamknięcia kopalni i elektrowni to największy problem regionu, który nie wie ile ma czasu na przygotowania. Procesy inwestycyjne związane z budową nowych fabryk zajmują lata, a najbardziej prawdopodobna według burmistrza data wygaszenia Turowa to 2035 r. (wtedy też wygaśnie ostatni obejmujący bloki w Turowie kontrakt z rynku mocy). Czasu na opracowanie i wdrożenie gospodarczej alternatywy pozostało więc niewiele. Stawka jest wysoka; dane przytoczone przez Magdalenę Chawułę, ekspertkę ds. sprawiedliwej transformacji z Forum Energii, pokazują ryzyko utraty 55 proc. dochodów gminy Bogatynia. Tylko w latach 2015-2021 populacja w powiecie zgorzeleckim i lubańskim zmniejszyła się o 9,1 proc.
…i z Niemiec
Nieco inaczej podczas warsztatów wybrzmiała perspektywa niemiecka. Nasi sąsiedzi mogą pochwalić się federalnym dofinansowaniem transformacji regionów węglowych w wysokości 40 mld euro, co jest efektem dialogu społecznego w ramach pracującej w latach 2018-2019 Komisji Węglowej i przyjętej w 2020 r. ustawy, wyznaczającej koniec wykorzystania węgla w Niemczech na 2038 r. Nie oznacza to jednak, że tamtejszy model transformacji jest idealny. Choć kwota przyznana przez rząd jest imponująca, a pierwsze inwestycje już powstają, przedstawiciele związków zawodowych z łużyckiego zagłębia węgla brunatnego przestrzegali polskich kolegów przed zbyt optymistyczną oceną ich sytuacji.
Rozwijane projekty badawcze i rozwojowe, takie jak m.in. Niemieckie Centrum Astrofizyki w Görlitz, czy projekty infrastrukturalne, jakkolwiek istotne, niekoniecznie wygenerują wystarczającą liczbę miejsc pracy dla osób odchodzących z górnictwa i elektrowni opartych na węglu. Problemem Niemiec – podobnie jak Polski – pozostaje brak spójnej polityki przemysłowej. Jak mówiono, budowa przedszkoli, basenów czy saun jest oczywiście przydatna i może podnosić jakość życia, ale nie zastąpi zatrudnienia w przemyśle razem z generowaną przez nie gospodarczą wartością dodaną. Branża OZE, a więc farmy fotowoltaiczne i wiatrowe czy bateryjne magazyny energii nie są wystarczającą alternatywą, podobnie jak zastępująca węgiel energetyka gazowa czy małe reaktory jądrowe SMR. Według niemieckich uczestników warsztatów, inwestycji jest w dalszym ciągu za mało, a przyszłość po 2038 r., a więc ustalonej dacie odejścia od węgla, dalej pozostaje niewiadomą.
Mimo tych słabości, w ocenie polskich związkowców, dzięki hojnemu finansowaniu Niemcy i tak posiadają dużą przewagę. Oprócz zapewnienia Turowowi porównywalnych środków, co wymaga odgórnej decyzji politycznej, godne naśladowania są także rozwiązania z przyjętego układu zbiorowego w koncernie LEAG, do którego należą aktywa związane z węglem brunatnym na Łużycach. Uzgodnienia pracodawcy i strony społecznej koncentrują się na utrzymaniu zatrudnienia w przypadku redukcji albo ostatecznego wygaszenia zakładów węglowych, m.in. w nowych gałęziach działalności koncernu, czy też na wsparciu przy przekwalifikowaniu się. Jak mówił Marko Schmidt z Revierwende, porozumienie z LEAG nadaje tym kwestiom priorytet; celowo zdecydowano więc, aby odprawa była mniej atrakcyjna finansowo niż wybór szkolenia zawodowego. To przeciwieństwo polskiego podejścia, gdzie osłony przyznawane w programach dobrowolnych odejść doraźnie – i na niedługo – ratują domowe budżety pracowników, ale ostatecznie sprowadzają się do wyeksportowania problemu, a nie do rozwiązania go.
Polacy i Niemcy na rzecz sprawiedliwej transformacji
Rozmawiając o wsparciu w przekwalifikowaniu, goście z obu stron granicy zgodzili się, że oferowane programy powinny przede wszystkim odpowiadać na rzeczywiste potrzeby kompetencyjne, przekazując mieszkańcom regionów węglowych takie umiejętności, które rzeczywiście przydadzą im się na nowo powstających stanowiskach. Szkolenia pozostają zatem wtórne wobec kierunków inwestycyjnych, które trzeba określić w pierwszym kroku, uwzględniając przy tym aktualne kwalifikacje i potencjał pracowników. Podobne wnioski wynikały ze słów zarówno przedstawicielek polskich, jak i niemieckich instytucji, w tym Powiatowego Urzędu Pracy w Zgorzelcu czy Saksońskiej Agencji Ds. Wsparcia Strukturalnego. Niezwykle ważną kwestią jest zachowanie odpowiedniej jakości nowych stanowisk, które nie mogą być gorsze od dotychczasowych.
Geograficzna bliskość regionu Turowa oraz niemieckiego zagłębia na Łużycach, wspólne historyczne doświadczenia rozwoju opartego o węgiel brunatny oraz żywe kontakty transgraniczne - wszystko to zwiększa potencjał polsko-niemieckiej współpracy na rzecz regionalnej sprawiedliwej transformacji. Uczestnicy warsztatów zgodzili się, że warto ją zacieśniać i przemawiać wspólnym głosem także na arenie unijnej, także w kontekście projektowania i wydatkowania nowego wieloletniego budżetu Wspólnoty na lata 2028-2034. Niewykluczone więc, że wokół wspólnych interesów i celów powstanie nowy strategiczny sojusz.
Szymon Majewski
Koordynator ds. sprawiedliwej transformacji OPZZ


